Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odkrywając Podlasie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odkrywając Podlasie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Targ staroci i... innych różności w Kiermusach

Kiermusy to nieduża wieś położona na Podlasiu, niemal tuż obok  Tykocina, a od Białegostoku  to miejsce oddalone jest o ok. 35 km. Również niedaleko Kiermus znajduje się Europejska Wioska Bociania - Pentowo, o której już na tym blogu wspominałem. 


O Kiermusach i okolicy można by napisać, powiedzieć zdecydowanie więcej. Ale to może przy innej okazji. W tym wpisie chciałbym Wam pokazać na kilkunastu zdjęciach to, co odbywa się tam w każdą, pierwszą niedzielę miesiąca. Mianowicie chodzi o targ staroci - ogólnie rzecz ujmując. Jeśli nie ogólnie - to targ staroci... i innych różności, bo tych drugich tam nie brakuje. 


Na tym targu można kupić naprawdę wiele rzeczy. Tych nowszych i starszych, ładniejszych i brzydszych, potrzebniejszych i mniej potrzebnych oraz całkowicie zbędnych. Sprzedawcy zupełnie nie ograniczają się do rozpowszechnionej już nazwy tego targu jako targu staroci. Niektórzy oferują zdecydowanie więcej niż starocia. 


W ofercie targu staroci w rolach głównych oczywiście różnego rodzaju starocia, a także całkiem nowe: książki, zabawki, ubrania, elementy wyposażenia domu czy w końcu ziemniaki, pomidory, cebula, których pozwoliłem sobie już nie fotografować. Wszystko na sprzedaż. Wróćmy może jednak do meritum czyli do staroci. 


Jeśli chodzi o nie to króluje porcelana, sztućce, szkło, świeczniki, meble, wyposażenie kuchni, pokoi. Naprawdę sporo tego. 



Drewno, mosiądz, srebro, ceramika niemal wszędzie dookoła. 





Jeśli mamy sprecyzowany "obszar zainteresowania" co do zakupów to przynajmniej wiemy czego szukamy. Niekiedy możemy trafić na naprawdę ładne cacko i dokładnie to, czego potrzebowaliśmy. Oczywiście nie wolno zapominać o targowaniu się. 



Takie miejsca to również możliwość poszerzenia swoich kolekcji np. monet, żetonów czy numizmatów. 


Tak jak wspominałem na początku wpisu, ten targ to nie tylko starocia. Znalazło się również miejsce między innymi na stoiska z miodami, serem korycińskim, wędlinami.


A koło bramy, pod sporą wiatą każdy mógł się posilić i wypić między innymi piwo reklamowane pod hasłem jako te - "króla puszczy", albo jakoś tak :) 

Muszę przyznać, że na tym targu, organizowanym w Kiermusach byłem po raz pierwszy. Było jak najbardziej interesująco, ale na razie mi takich targów wystarczy. Przyznaję również, że spodziewałem się obecności wielu ludzi, ale chyba nie aż tylu. Było ich naprawdę mnóstwo. Im głębiej w targ tym więcej. 



Jeśli chodzi o dojazd to mały korek przed Kiermusami rozpoczynał się właściwie tuż za Tykocinem, nie wspomnę już o problemach z zaparkowaniem samochodu. Stali bywalcy oraz lepiej poinformowani, a może też i zorganizowani dojeżdżali jakoś bocznymi, leśnymi drogami, a auta parkowali na udostępnionych łąkach. Osobiście irytowało mnie parkowanie na poboczu głównej drogi, która nie należy do takich, na której bez problemu zmieszczą się dwa pojazdy. W związku z czym parkowanie po obu stronach pobocza jeszcze bardziej utrudniało dojazd. Zakazy oczywiście były, no ale przecież po co nimi się frasować. Ważne, żeby zaparkować i już ... .


Czy ktoś z Was miał okazję odwiedzać podobny targ staroci, albo chciałby się wybrać ? Lubicie tego typu miejsca ? A może byliście właśnie w Kiermusach ?



niedziela, 6 września 2015

Odkrywając Podlasie - Rezerwat Pokazowy Żubrów

W tej części cyklu "Odkrywając Podlasie" zapraszam Was ponownie do Białowieży, a właściwie w jej okolice. W samej Białowieży mieliście już okazję zobaczyć tamtejszy skansen, a dziś kolejna odsłona. 


Rezerwat Pokazowy Żubrów. Położony nieopodal Białowieży, zjazd do rezerwatu jest tuż przy szosie. Raczej nie sposób go przegapić dzięki znakom.



Jak można się domyślić, w tym rezerwacie można zobaczyć "na żywo" żubry lub jak kto woli "króla puszczy". :) Choć w zamknięciu. Nie jest to jednak typowe ZOO i nie należy tego mylić dlatego, że powierzchnia dostępna dla zwierząt jest bardzo duża, a środowisko, w którym żyją ma charakter pół-naturalny. Pomimo tego, że w nazwie jest tylko żubr to nie oznacza, że nie ma tam innych zwierząt. Są. Głównie te, które są charakterystyczne dla tego obszaru. Na próżno szukać tam tygrysów, słoni czy niedźwiedzi polarnych. Co to to nie. Bilety wstępu kosztują 9,00 zł i 5,00 zł*. Do nabycia w kasie.

Na początku oczom ukazał się jeleń. Choć jego dostrzeżenie sprawiało problem, ponieważ częściowo przebywał w dole. Dlatego też widać tylko połowę.


Kolejnym zwierzakiem był ten łoszak. Przyznam, że ani on, ani też jego rodzice wcale nie stronili od ludzi. Chyba wręcz odwrotnie, a mają przecież dość duży teren i mogą się znacznie oddalić od ogrodzenia, ale może lubią towarzystwo :)


Nie mogło zabraknąć rysia. Jak to zwykle bywa z kotami - ucinał sobie drzemkę. Nie odwiedzałem rezerwatu po raz pierwszy i stwierdzam, że ryś najczęściej przebywa właśnie w tym kącie.


Innym, moim zdaniem mniej przyjemnym zwierzęciem (przynajmniej z wyglądu) jest sztucznie wyhodowany żubroń. Żubroń to krzyżówka żubra i krowy. Oprócz charakterystycznej maści sierści, niektóre z osobników są bardzo duże wręcz trochę nienaturalnie. Ten okaz akurat jest powiedzmy w normie.


Z jednej strony rezerwat jest spory, a z drugiej strony jego przejście wcale dużo czasu nie zajmuje. Ma to jednak też związek z tym, że nie wszystkie zwierzęta da się obejrzeć. Niektórych z nich po prostu nie widać. Dlatego też zwiedzanie idzie trochę szybciej.


Koni polskich nie sposób nie zauważyć. Przebywają na dużym otwartym terenie i w sumie też trzymają się raczej bliżej ludzi. A wyglądają naprawdę godnie.



Na koniec zostawiłem zdawałoby się najważniejszy punkt wycieczki po rezerwacie. Żubr. Gatunek w dalszym ciągu chroniony oraz narażony na wyginięcie. Jednak w mniejszym stopniu niż kiedyś. Zwierzę duże, albo nawet i bardzo duże. Większość osobników zamieszkuje właśnie Puszczę Białowieską zarówno po stronie polskiej jak i białoruskiej. Oprócz tego żubry można spotkać w kilku innych regionach Polski.



Czy w Białowieży lub okolicy można zobaczyć żubra na wolności ? Można. Ale trzeba mieć bardzo, ale to bardzo duże szczęście. Osobiście widziałem żubra tylko raz, a w okolicach bywam dość często. Wydaje mi się, że największe prawdopodobieństwo spotkania może wystąpić w drodze przez puszczę. Zdarzały się przypadki, że żubry wychodziły na drogę i ją blokowały przez krótki czas. Wówczas należy jednak przestrzegać elementarnych zasad bezpieczeństwa i nie wysiadać z samochodu. Warto również zastanowić się czy w miarę możliwości trochę nie oddalić się od osobnika lub stada, bo nigdy nie wiadomo co może im przyjść do głowy. Słonia rozgniatającego samochody mogliśmy już oglądać, żubra przynajmniej rysującego karoserię chyba jeszcze nie.

Miejscami uwagę mogą przykuwać stare, połamane drzewa. Jeżeli ktoś chciałby przejść się nieco po puszczy to jest specjalna kładka żubra - tzw. żebra żubra (ok. 4 km długości), która prowadzi z Białowieży do rezerwatu i oczywiście odwrotnie. Szedłem nią kilka ładnych lat temu, była w średnim stanie.



Oprócz pokazanych tu zwierząt, rezerwat zamieszkują jeszcze wilki, dziki chyba również sarny. Tak jak wspominałem - nie wszystkie zwierzęta da się zobaczyć.

Odwiedzaliście kiedyś jakiś rezerwat ? Widzieliście "króla puszczy" ? :) 


*ceny aktualne w miesiącach lip/sie 2015 r. 

czwartek, 20 sierpnia 2015

Odkrywając Podlasie - Szlak Tatarski (Meczet w Kruszynianach)

W pierwszym wpisie otwierającym serię "Odkrywając Podlasie", pokazywałem Wam jedno z miejsc w Białowieży, a dokładnie znajdujący się tam skansen. W tym wpisie oddalamy się nieco od tej miejscowości, a także wędrujemy w zupełnie inny obszar kulturowy.


Kruszyniany. To bardzo mała miejscowość, położona na wschód od Białegostoku w odległości ok. 60 km. Dojazd samochodem zajmuję ok. 50 minut. Istnieje kilka tras, którymi można tam dotrzeć, ale najpopularniejszą chyba jest ta przez Supraśl i Krynki.


To właśnie między innymi w Kruszynianach zamieszkuje nieliczna mniejszość tatarska, którą można spotkać w tym rejonie Polski. W związku z tym Kruszyniany są jednym z miejsc na Szlaku Tatarskim, które koniecznie należy odwiedzić. Wszystko za sprawą obecnego tu meczetu.

Tatarzy (oczywiście mowa o Tatarach zamieszkujących Polskę). Są to obywatele polscy, narodowości tatarskiej, wyznający islam. Obecni na ziemiach polskich od kilkuset lat. Dość dobrze jak nie bardzo dobrze zasymilowani ze społeczeństwem. Oprócz wyznawanej wiary i pewnych zasad, które z niej wynikają, nic ich raczej nie powstrzymuje przed tym, aby się nie dogadywać z innymi. Porozumiewają się językiem polskim. Nie są liczną mniejszością, ponieważ szacuje się, że Polskę zamieszkuje od 2500-3000 Tatarów. Rozmieszczeni są w różnych częściach kraju. Oprócz Białegostoku i w ogóle całego regionu, to również Gdańsk, Warszawa czy Wrocław (także okolice tych miast). 

Szlak Tatarski. Na Podlasiu istnieją dwa takie szlaki. Na jednym z nich (dużym), leżą właśnie Kruszyniany. Inne miejscowości to Bohoniki (tam również znajduje się meczet), Drahle czy Wierzchlesie. 


Do Kruszynian przyjeżdża się głównie po to, aby zobaczyć i wejść do wnętrza meczetu. Jak wiadomo nie ma ich w Polsce tylu co cerkwi czy kościołów. Obecny tam meczet to drewniana budowla z 1795 roku. 




Wnętrze obiektu nie jest duże. Jednak nie przeszkadza to w tym, aby trochę się rozejrzeć. Poznawanie islamu oraz kultury tatarskiej przybliża przewodnik. Myślę, że z takiego spotkania można sporo "wynieść", jeżeli jest się zainteresowanym słuchaniem.  


Do 5 filarów islamu (czyli 5 najważniejszych czynności, zasad), które powinny być wypełniane przez przykładnych muzułmanów zalicza się:

1) wyznanie wiary (Szachada); 

2) modlitwę (Salat); 

3) jałmużnę (Zakat); 

4) post (Saum); 

5) pielgrzymkę do Mekki (Hadżdż). 


Meczet jest otwarty dla zwiedzających w sezonie letnim - od maja do końca września, w godzinach od 9.00 do 19.00. Wstęp 5 zł, bilet ulgowy 3 zł. Warto wiedzieć i pamiętać, że przed wejściem do sali głównej meczetu, należy zdjąć obuwie. Wypadałoby także, aby kobiety wchodziły w nakryciu głowy zakrywającym włosy - akurat ten punkt nie jest mocno przestrzegany, ani też egzekwowany przez opiekunów obiektu, przewodnika. Skoro jednak wiadomo, że tak jest przyjęte to dlaczego by się do tego nie zastosować. 

Nieopodal meczetu znajduje się cmentarz muzułmański - mizar. 



Można na nim spotkać bardzo stare nagrobki w postaci jedynie kamieni. Z niektórych, a właściwie z większości jest już niezwykle trudno cokolwiek odczytać. 




W islamie zasady pochówku są inne niż chrześcijaństwie. Zmarłego należy pochować w miarę jak najszybciej po jego śmierci. Ciało jest myte, a otwory zatykane. Następnie ciało zawija się w tkaninę, a do grobu składa się najczęściej bez trumny, prosto do ziemi. Co ważne - głowa powinna być skierowana w kierunku Mekki. 



Obecne są  i nowsze pomniki, podobne do tych powszechnie znanych i widzianych na innych cmentarzach.


Meczet i cmentarz to jeszcze nie wszystko. Wizytę w Kruszynianach można dopełnić od strony kulinarnej, próbując lokalnych przysmaków kuchni tatarskiej np. pierekaczewnika. Miejscem, w którym można to zrobić jest Tatarska Jurta. 




Ponieważ głód nam nie doskwierał, zdecydowałem się na słodką przekąskę i kawę. 


Przyznam, że nie była to moja pierwsza wizyta w tym miejscu, ale niewiele się zmieniło pod względem smaku. Za pierwszym razem próbowałem wraz ze znajomymi kilku dań, tym razem tylko coś słodkiego. Jednak szału nie ma. Podobne dania przyrządzane gdzie indziej o wiele bardziej mi smakują niż tam. Ale jeżeli już się jest tam na miejscu to warto czegoś spróbować i wyrobić sobie swoje własne zdanie. 

Obok gospodarstwa agroturystycznego, możemy zobaczyć, a także wejść do jurty. 




Kruszyniany to jeden z doskonałych przykładów tego, że określenie wielokulturowe Podlasie nie jest przesadzone ani też nie jest nadużyciem. Żyje tu wielu przedstawicieli różnych kultur - białoruskiej, litewskiej, polskiej, tatarskiej czy ukraińskiej,  a w przeszłości także żydowskiej. 

Wiedzieliście, że w tym regionie Polski są obecni Tatarzy ? Może ktoś z Was odwiedzał Kruszyniany ?
  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly