Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania-Kopenhaga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania-Kopenhaga. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2013

Szwecja i Dania czyli 2 w 1 - odc. 2

W drugim i ostatnim odcinku (pierwszy tu) „Szwecja i Dania czyli 2 w 1” opowiemy Wam o krótkim, jednodniowym wypadzie do Kopenhagi. Jak wspominałem we wcześniejszym wpisie, zdecydowaliśmy się pojechać właśnie tam, ponieważ plan zwiedzenia Sztokholmu skończył się tylko i wyłącznie na planach z powodu powalających kosztów dostania się do stolicy.
Wyjazd z Malme do Danii był o 10.30, dzięki temu nie musieliśmy się zrywać z łóżek bardzo wcześnie. Zwłaszcza, że poprzedni dzień zwiedzania był bardzo intensywny. Jednak doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że i dzisiejszy  do łatwych należeć nie będzie, bo w końcu chcemy zobaczyć jak najwięcej, a w dodatku po powrocie będziemy spać tylko kilka godzin, gdyż następnego dnia musieliśmy się udać na lotnisko.
Ruszyliśmy autokarem sieci SWEBUS. Bilety zakupiliśmy kilka tygodni przed planowanym wyjazdem na stronie www.swebus.se . Dzięki temu mogliśmy sobie swobodnie zaplanować cały dzień. Koszt był niewielki. Zapłaciliśmy ok. 40-50zł w dwie strony. Przejazd trwał niecałą godzinę. Przez większość trasy jechaliśmy mostem, który łączy Szwecję z Danią. Był to bardzo ładny, słoneczny dzień i nawet ciepły jak na marzec. Nie mogę nie wspomnieć o widokach, które mogliśmy podziwiać przez okno autokaru:



Po dotarciu na miejsce, okazało się, że właściwie wysiadamy w centrum. Dokładniej, końcowy przystanek był przy dworcu kolejowym. Szczerze mówiąc, nie byliśmy pewni czy to już TU. Oczywiście „podążaliśmy za tłumem” i skoro większość osób wysiadła,to my też. Budynek dworca zrobił na nas duże wrażenie. Bardzo duży, z czerwonej cegły, elegancki. Po prostu ładny. Niestety, w środku już nie za bardzo nas zachwycał. 

Dalsze kroki skierowaliśmy ku ścisłemu centrum miasta. Od razu to, co rzucało się w oczy to ogromna liczba rowerzystów. Mnóstwo. Dość szybko znaleźliśmy się pod ratuszem, charakterystycznym punktem miasta, jak wszędzie.


W nocy wygląda równie efektownie, a może nawet bardziej. 

Z ciekawości rozglądaliśmy się po sklepikach, które są nieodłącznym elementem Starego Miasta. Duża część punktów handlowo - usługowych to kebaby tureckie. Oczywiście też banki, kantory, sklepy odzieżowe - te lepsze i sieciówki.


Jednak najbardziej zainteresowaliśmy się bardzo dużym sklepem LEGO. Tak, tak. Chodzi o klocki LEGO. To właśnie tam było mnóstwo i kupujących, i tych zwiedzających.


Po południu udaliśmy się na przerwę obiadową i kawową zarazem. Mimo tego, że dzień był bardzo słoneczny,to jednak porywisty i chłodny wiatr dawał się we znaki i trzeba było się rozgrzać. 

Po krótkim odpoczynku dalej w miasto. Powoli zaczęliśmy wychodzić ze ścisłego centrum na jego obrzeża a nawet trochę dalej. Tego dnia zrobiliśmy kilkanaście kilometrów. Trafiliśmy do dzielnicy ambasad. Polskiej nie uświadczyliśmy -widocznie źle szukaliśmy :).

Kolejnym punktem był oczywiście Amalienborg. Pałac, rezydencja monarchów. Robi wrażenie i trochę zadziwia. Co ciekawe budowla ta nie jest jednolita. Składa się jak dobrze pamiętam z 4 części + możliwe jakieś przyległości i oczywiście wewnętrzny plac, dziedziniec. Duży a nawet bardzo duży. Od razu musimy zaznaczyć, że zdjęcia tego nie oddają. Co nas zaskoczyło to różnica w ilości zwiedzających w stosunku do domu "Elki" i to, że "Małgośka" ma o wiele skromniejszy dom niż wcześniej wspomniana monarchini Anglii.



I tak oto dzień w Kopenhadze powoli dobiegał końca. Jednymi z naszych ostatnich punktów wycieczki były: gmach Parlamentu, biblioteka, giełda oraz w oddali, opera. 



Ostatnie kilkadziesiąt minut przed odjazdem do Malme spędziliśmy na herbacie. W drodze powrotnej nie obyło się oczywiście bez przygód. O mały włos, a na noc byśmy zostali zmuszeni zostać w Danii, ponieważ kierowca autokaru nie doprecyzował czy jedzie do Malme.  I tak, zamiast czekać na odjazd w autokarze, 20 minut staliśmy i czekaliśmy na zewnątrz. Z myślą, że zaraz przyjedzie nasz. Jednak minutę przed odjazdem tknęło moją Współtowarzyszkę podróży, że coś jest nie tak. Ponownie poszła spytać. Tym razem, na szczęście kierowca potwierdził, że zajeżdża również do Malme. To jednak nie koniec. W drodze powrotnej zostaliśmy zatrzymani przez duńskich celników. Przeszukali cały autokar, sprawdzali dokumenty. U jednego z pasażerów znaleźli narkotyki. A dokładnie biały labrador- niuch niuch i je znalazł, za co od razu otrzymał nagrodę w postaci kości. Jeszcze tego nam brakowało, akcji kryminalnej ;). Przez to też mieliśmy nieplanowany postój ok. 30-40 minut. Pan, u którego zostały ujawnione te środki, został skuty i wyprowadzony. A my kontynuowaliśmy powrót.


Około północy zjawiliśmy się w Malme. Do hotelu dotarliśmy po kilkunastu minutach. Szybkie pakowanie i nastawienie budzików na 4 nad ranem. Tak, to właśnie mniej więcej o tej porze, po 3-4 godzinach snu, tarabaniliśmy się z walizami po jeszcze śpiącym i cichym Malme najpierw do jedynej czynnej o tej porze restauracji "Pod dwoma złotymi łukami" na śniadanie, a potem na przystanek autobusowy, z którego odjechaliśmy na lotnisko. Z i na lotnisko Malmo Sturup jechaliśmy autobusem firmy www.flygbussarna.se/pl. Wyjazd uznajemy za udany. Byłby mniej ciekawy, gdybyśmy zwiedzili tylko Malme, bo samo w sobie miasto za wiele do zaoferowania turystom nie ma, a tak Szwecja i Dania 2 w 1. 

Inne skandynawskie przygody:

czwartek, 21 lutego 2013

Szwecja i Dania czyli 2 w 1 - odc. 1

Już od jakiegoś czasu coś planowaliśmy. No i stało się. Wylądowaliśmy w szwedzkim Malme, które położone jest na południu kraju, przy cieśninie Sund nad Morzem Bałtyckim. Środkiem transportu był  samolot linii lotniczej Wizz Air. Lot trwał krótko, a nawet bardzo krótko, około godziny.
Nie powiem, na początku 4 dniowego pobytu było trochę chłodno. W sumie to nic dziwnego skoro był to początek marca. Z lotniska do miasta mieliśmy busa, jechaliśmy jakieś 40 minut i zapłaciliśmy niewiele mniej niż za przylot z Polski. Kiedy wysiedliśmy w centrum, w ruch poszły wcześniej wydrukowane mapki i inne zapiski z wyznaczoną drogą do hotelu. Niestety odnalezienie drogi, skutecznie uniemożliwiał nam "zefirek" a także zdezorientowanie w terenie. Małe miasto, a jednak. To nie koniec przeciwności losu. Krążyliśmy godzinę, wokół samiutkiego centrum. Po kilkudziesięciu minutach moja współtowarzyszka podróży coraz bardziej uskarżała się na ból palca u stopy. W tym momencie stało się dla mnie jasne, co wydarzyło się nieco ponad godzinę wcześniej, w autobusie dowożącym pasażerów do samolotu. Mianowice, jakaś pani nie zważając na to, iż był totalny ścisk, postanowiła za wszelką cenę wepchać gdzieś walizkę. Stało się. Podpórką dla jej walizy, była stopa M. Nie mogliśmy dać jednak za wygraną, bo przed nami był jeszcze wyścig o miejsca w samolocie. Wracając jednak do tego co działo się po przylocie,ostatecznie okazało się, że hotel był... za rogiem.
Malme to stanowczo przemysłowe miasto. Dobitnie, można to zauważyć po zabudowie nadbrzeża oraz licznej ilości przystani, małych portów, starych fabryk. Nieodłącznym elementem panoramy są dźwigi portowe, stoczniowe - takie jak np. w Gdańsku. Pomimo tego, że nie są używane, pozostawiono je jako atrakcję tego miejsca. I słusznie. Jednak najbardziej charakterystycznym punktem w mieście jest wieżowiec Turning Torso. Bardzo wysoki i zakrzywiony budynek. Mówiąc szczerze, nic w nim tak bardzo wyjątkowego. Choć było nie było, jakaś atrakcja-jedna z niewielu. 

                        

  

Całkiem fajnym miejscem było samo centrum. Taka mini starówka. W miejscu centralnym ratusz, bank oraz pomnik Gustawa. Dalej ciągnęła się alejka z różnymi sklepami.Ogólnie rzecz biorąc, zabudowa bardziej niemiecka niż skandynawska.
                                 




Skoro byliśmy w Szwecji to wpadł mi pomysł, aby odwiedzić stolicę. Już patrząc na samą mapę było widać, że blisko to to nie jest. Jednak po zorientowaniu się w cenie pociągu do Sztokholmu, ochota odeszła i to na dobre. Szwedzka Korona nie jest jakoś strasznie droga. Na miejscu jednak okazało się, że wysokość cen-zdecydowanie odpowiednia. W związku z tym, że Sztokholm stał się dla nas nieosiągalny, zainteresowałem się tym, jak się dostać do Danii. Przecież to rzut beretem. Zwłaszcza z Malme, które jest połączone z Danią, mostem... . O dalszym przebiegu  naszej południowo - skandynawskiej wyprawy i o tym gdzie się zakończyła ,w odcinku 2. Zapraszamy ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly