poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Palais Royal de Bruxelles czyli Pałac Królewski w Brukseli

Jak pisałem w poprzednim wpisie, wizyta w Brukseli była związana głównie z 20. Dywanem kwiatowym. Trochę zawiedzeni tym, że kolejka na balkon ratuszowy w celu oglądania dywanu z wysokości, była tak długa, musieliśmy podjąć decyzję - albo czekamy w tej długiej kolejce wijącej się jak muszla ślimaka lub ruszamy w nowe miejsca na brukselskiej mapie. Wygrała opcja druga. Gdzie idziemy? Co zobaczymy?

zdjęcie z 2014 roku
Nowy cel - Pałac Królewski w Brukseli. Chwila namysłu. To nasz trzeci pobyt w stolicy Belgii, ale jeszcze ani razu nie byliśmy w tak ważnym miejscu. I co my właściwie wiemy o monarchii w Belgii. Wiemy, że jest i to tyle. Aha jeszcze to, że w trakcie naszego 1 pobytu zmarła królowa Fabiola. W sumie to aż zaskakujące, że tak mało słyszy się o rodzinach monarszych z krajów europejskich. Oczywiście jest dużo informacji w mediach o Windsorach, ale co z innymi królami i królowymi i ich rodzinami. Ten swoisty brak zainteresowania z naszej strony na temat króla i królowej z Brukseli przyrzekliśmy sobie nadrobić.  W tych okolicznościach zwiedzanie Pałacu Królewskiego w Brukseli było strzałem w dziesiątkę.


Budynek pałacu był mijany przez nas wielokrotnie. Niskie ogrodzenie sprawia wrażanie dostępności pałacu dla każdego wprost z ulicy. Bramy za każdym razem były zamknięte. Dziwił nas fakt, dlaczego nie widać nigdzie kolejki turystów, oczekujących na zwiedzanie pałacu. Jak się dowiedzieliśmy pałac otwarty jest dla zwiedzających tylko w określonym czasie: 21 lipca - 04 września. Po raz pierwszy pałac udostępniono do zwiedzania w 1965r. 21 lipca to święto państwowe, upamiętniające pierwszą koronację króla Belgów, Leopolda I. Dobrą wiadomością jest to, że wejście we wspomnianym okresie jest darmowe. Pałac stanowi oficjalną rezydencję króla oraz jego oficjalne biuro. Odbywają się w nim różne ceremonie państwowe etc. Co do naszych oczekiwań przed zwiedzaniem, nie mieliśmy żadnych. Nigdy nie słyszeliśmy o skarbach tego pałacu. Szybkie dotarcie przed pałac z Grand Place, krótkie oczekiwanie na kontrolę bezpieczeństwa, rzut oka na maszt - brak flagi oznacza, że króla nie ma w kraju i już zaczynamy wizytę w tym obiekcie.


Zanim przejdziemy do samego pałacu warto napisać trochę o rodzinie królewskiej. Fakt, że sama Belgia jako niezależne państwo powstała dopiero w 1830 roku, sprawia, że monarchia belgijska jest monarchią bardzo młodą jak na standardy państw Europy, w których monarchie są czy też były. Jednakże belgijska rodzina królewska posiada w swej krótkiej historii bardzo wiele ciekawych życiorysów. Obecny król Filip I Koburg, jest już 7 królem Belgów. Nie ma tytułu - król Belgii, jedyny dopuszczalny tytuł to król Belgów. Jego żoną jest królowa Matylda. Posiadają 4 dzieci. Filip I objął tron 21 lipca 2013 roku. Zmiana na tronie dokonała się w następstwie abdykacji jego ojca - króla Alberta II Koburga. Warto zajrzeć na oficjalną stronę internetową monarchii: https://www.monarchie.be/en#home. Można na niej znaleźć wiele interesujących informacji.


Zwiedzanie pałacu zaczyna się jak już napisałem wcześniej od krótkiej kontroli bezpieczeństwa. Następnie należy się kierować w stronę Uroczystego przedsionka. Znajdziemy w nim chociażby portret Leopolda I, pędzla Willem’a Geefs’a. Na lewo, usytuowana jest bezpłatna szatnia - obowiązkowe pozostawienie plecaków, dużych toreb, okryć wierzchnich. Warto pamiętać o niezagubieniu numerka. Na prawo jest zejście do pałacowego sklepiku - można tam nabyć pocztówki, albumy poświęcone wnętrzom pałacowym itp. Na wprost nas znajduje się Wielka klatka schodowa. Nad schodami dominuje marmurowa statua Minerwy jako alegorii pokoju. Wykonał ją belgijski rzeźbiarz Charles Auguste Fraikin (1817-1893). Schody rozchodzą się symetrycznie na boki. Wyznaczają kierunek zwiedzania oraz wyjścia.




Ogólnie Wielka klatka schodowa oraz Uroczysty przedsionek, sprawiają wrażenie harmonijnych i uporządkowanych. Otaczający nas biały marmur przekuty w stopnie schodów oraz kolumny, rzeźby i portrety królów oraz królowych w Przedsionku zdają się zapraszać do poznania ich miejsca pracy.



Pokój imperialny.

Usytuowany w najstarszej części pałacu. W okresie austriackiego przedstawiciela cesarza była to sala balowa. Wystrój reprezentuje późny styl Ancien Regime. Przy szczególnych okazjach umieszczany tu jest Kirman. Jest to dywan, który w podarku przywiózł Leopoldowi II Szach Persji. Dywanowi nie służy światło dzienne, dlatego też nie można go oglądać zbyt często. Obecnie Pokój imperialny służy między innymi do ceremonii składania listów uwierzytelniających królowi przez ambasadorów państw.



Zwiedzając zamki czy też pałace w Polsce czy też zagranicą pewnie bardzo często trafialiście do wnętrz, które już w swej nazwie wskazywały co w nich można obejrzeć. Tak samo jest i w brukselskiej siedzibie króla.

Schody weneckie.

Wewnętrzna klatka schodowa, której nazwa bierze się od obrazów, które ozdabiają jej ściany. Przedstawiają one znane widoki z Wenecji. Autorem obrazów jest Jean-Baptiste van Moer (1819-1884). 



Pokój Koburgów.

Znajdziemy tu portrety króla Leopolda I oraz jego krewnych w tym portrety jego rodziców, teściów jego żony oraz innych członków rodziny królewskiej. Sala ta przeszła renowację pod okiem Federico Forqueta, którego zadaniem było przywrócenie jak najwierniejszego wyglądu pokoju z XIX wieku.  



Pokój Marszałka.

Znajdziemy tu między innymi biurko, przy którym uczył się król Albert I. Niezwykły jest również zegar, który stoi pod oknem. Zegar oprócz godziny wskazuje datę - dzień, miesiąc, znaki zodiaku. Został wykonany przez Louis’a Zimmer’a (1888-1970), znanego zegarmistrza oraz astronoma z Lier.


Najbardziej imponujące pomieszczenie to Sala tronowa. Bez wątpienia jej wystrój oddaje królewskość oraz prestiż monarchii Belgów.




Jedną z najładniejszych moim zdaniem sal jest Długa galeria. Przechodząc przez nią zalecam patrzeć na sufit. Oczywiście również tutaj znajdziemy imponujące żyrandole. Główną ozdobę stanowią malowidła sufitowe. Wykonał je Charles- Leon Cardon. Przedstawił on różne pory dnia poczynając od świtu a na zmierzchu kończąc. W trakcie naszego zwiedzania usytuowana tu była wystawa z pracami królowej Elżbiety - rzeźby, obrazy, fotografie oraz dzieła artystów z jej prywatnej kolekcji. Nagromadzenie zwiedzających „brodzących” pomiędzy eksponowanymi dziełami, sprawiło że sala wydawała się mniejsza niż jest w rzeczywistości. Wykorzystywana jest w organizacji przyjęć oraz ważnych ceremonii, w których udział bierze większa ilość osób.





Najbardziej zaskakujący był wystrój Sieni Lustrzanej. Leopold II chciał stworzyć tutaj salę poświęconą Kongu, które było jego prywatną kolonią. Zapewniło ono bogactwo jego własnej osobie oraz państwu. Właśnie z Konga sprowadzano kakao, które pozwoliło na rozwój wielu znanych do dzisiaj firm produkujących czekolady, praliny. Śmierć króla przerwała prace nad wnętrzem. Nowy król Albert I z konieczności oszczędności nie dokończył Sali tak jak wymarzył sobie to jego poprzednik. Nowego ducha tchnął swymi pracami w Sień Lustrzaną Jan Fabre. Przyozdobił on sufit oraz żyrandol małymi błyszczącymi ,,kamykami”. Praca nosi tytuł Heaven of Delight. Użyte zielone kamyki, mają przywodzić na myśl skrzydła chrząszcza.


We wpisie nie przedstawiliśmy wszystkich oglądanych pomieszczeń. Byłby on po prostu zbyt długi. W przygotowywanym stosunkowo krótkim opisie pomocna była książka The Royal Palace in Brussels wydawnictwa BAI.

Na samo zakończenie jeszcze kilka zdjęć.

Pokój Goya
Pokój Pilaster
Mapy Belgii i Konga odpowiednio z 1880r. i 1885r.
Order Leopolda
Brama pałacu widziana z okna

Lubicie odwiedzać pałace, zamki ? Spodobał się Wam Pałac Królewski w Brukseli, a może ktoś z Was miał już okazję go zwiedzać ?


O stolicy Belgii mogliście już przeczytać w następujących wpisach:







wtorek, 16 sierpnia 2016

20. Dywan kwiatowy w Brukseli / 20ᵗʰ Flower Carpet in Brussels

Drugi tegoroczny wyjazd do Brukseli, a trzeci w ogóle, nie był przypadkowy. Wszystko za sprawą dywanu kwiatowego, który odbywał się w stolicy Belgii w dniach 12-15 sierpnia. Była to już 20 edycja tego niewątpliwie efektownego wydarzenia. 


Kwiatowy dywan w Brukseli to chyba już tradycja. Jest on układany regularnie co 2 lata od 1986 roku. Z kolei po raz pierwszy można było go podziwiać w 1971 roku. Całe wydarzenie ma miejsce oczywiście w miejscu centralnym dla tego miasta czyli na Grand Place - Wielkim Placu, a w wielu miejscach Brukseli informowały o tym wydarzeniu specjalne plakaty i broszury. 



Jak już wspomniałem w tym roku była to okrągła rocznica, gdyż dywan z kwiatów został ułożony już po raz 20. Długi na 75 metrów, szeroki na 24 metry dywan, został ułożony z ponad 600,000 kwiatów - głównie begonii i chryzantem. Każdy z poprzednich miał jakiś temat/motyw przewodni. Nie inaczej było także w tym roku. 



Piękne, przeplatające się wzory nawiązywały w tym roku do Japonii, a dokładnie miały uczcić 150-lecie nawiązania stosunków belgijsko-japońskich lub jak kto woli - przyjaźni belgijsko-japońskiej. 



Dywan został ułożony przez ponad 100 wolontariuszy w czasie zaledwie 4 godzin. Efekt ich misternej pracy można było również podziwiać z wysokości, a mianowicie z balkonu Ratusza. Na zdjęciu poniżej widać tłumy przed wejściem do Ratusza oraz osoby na balkonie. 


Nie ukrywam, że i ja chciałem się na nim znaleźć. Problem polegał jednak na tym, że wejście na balkon był możliwy w ściśle określonych godzinach i niestety, ale jak można było się domyślić - był poprzedzony długim oczekiwaniem w jeszcze dłuższej kolejce. Niezależnie od tego, kiedy byłem na Grand Place, kolejka była non-stop. Zatem stwierdziłem, że daruję sobie wejście na balkon, co w sumie się opłaciło. Dlatego, że dzięki temu miałem okazję odkryć kilka miejsc, w których dotąd jeszcze nie byłem. Tymczasem wracamy podziwiać dywan z niemal każdej strony. 






Niektórzy pomimo tego, że mieli dywan niemal na wyciągnięcie ręki to chyba próbowali go jeszcze dotknąć :)

Jeśli chodzi o 20. Dywan kwiatowy w Brukseli to byłoby na tyle. Kolejny prawdopodobnie już za 2 lata czyli w 2018 roku. A jeśli chodzi o mnie to mogę z pełną odpowiedzialnością napisać, że spełniło się jedno z moich małych marzeń - chciałem na własne oczy zobaczyć ten dywan, wziąć udział w tym wydarzeniu i się udało, z czego niezmiernie się cieszę. A teraz trzeba realizować kolejne marzenia :)

Słyszeliście o kwiatowych dywanach w Brukseli ? Spodobał się Wam ten ? Może ktoś z Was miał okazję odwiedzać Brukselę w czasie tego wydarzenia ? 


O stolicy Belgii mogliście już przeczytać w następujących wpisach:






poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Targ staroci i... innych różności w Kiermusach

Kiermusy to nieduża wieś położona na Podlasiu, niemal tuż obok  Tykocina, a od Białegostoku  to miejsce oddalone jest o ok. 35 km. Również niedaleko Kiermus znajduje się Europejska Wioska Bociania - Pentowo, o której już na tym blogu wspominałem. 


O Kiermusach i okolicy można by napisać, powiedzieć zdecydowanie więcej. Ale to może przy innej okazji. W tym wpisie chciałbym Wam pokazać na kilkunastu zdjęciach to, co odbywa się tam w każdą, pierwszą niedzielę miesiąca. Mianowicie chodzi o targ staroci - ogólnie rzecz ujmując. Jeśli nie ogólnie - to targ staroci... i innych różności, bo tych drugich tam nie brakuje. 


Na tym targu można kupić naprawdę wiele rzeczy. Tych nowszych i starszych, ładniejszych i brzydszych, potrzebniejszych i mniej potrzebnych oraz całkowicie zbędnych. Sprzedawcy zupełnie nie ograniczają się do rozpowszechnionej już nazwy tego targu jako targu staroci. Niektórzy oferują zdecydowanie więcej niż starocia. 


W ofercie targu staroci w rolach głównych oczywiście różnego rodzaju starocia, a także całkiem nowe: książki, zabawki, ubrania, elementy wyposażenia domu czy w końcu ziemniaki, pomidory, cebula, których pozwoliłem sobie już nie fotografować. Wszystko na sprzedaż. Wróćmy może jednak do meritum czyli do staroci. 


Jeśli chodzi o nie to króluje porcelana, sztućce, szkło, świeczniki, meble, wyposażenie kuchni, pokoi. Naprawdę sporo tego. 



Drewno, mosiądz, srebro, ceramika niemal wszędzie dookoła. 





Jeśli mamy sprecyzowany "obszar zainteresowania" co do zakupów to przynajmniej wiemy czego szukamy. Niekiedy możemy trafić na naprawdę ładne cacko i dokładnie to, czego potrzebowaliśmy. Oczywiście nie wolno zapominać o targowaniu się. 



Takie miejsca to również możliwość poszerzenia swoich kolekcji np. monet, żetonów czy numizmatów. 


Tak jak wspominałem na początku wpisu, ten targ to nie tylko starocia. Znalazło się również miejsce między innymi na stoiska z miodami, serem korycińskim, wędlinami.


A koło bramy, pod sporą wiatą każdy mógł się posilić i wypić między innymi piwo reklamowane pod hasłem jako te - "króla puszczy", albo jakoś tak :) 

Muszę przyznać, że na tym targu, organizowanym w Kiermusach byłem po raz pierwszy. Było jak najbardziej interesująco, ale na razie mi takich targów wystarczy. Przyznaję również, że spodziewałem się obecności wielu ludzi, ale chyba nie aż tylu. Było ich naprawdę mnóstwo. Im głębiej w targ tym więcej. 



Jeśli chodzi o dojazd to mały korek przed Kiermusami rozpoczynał się właściwie tuż za Tykocinem, nie wspomnę już o problemach z zaparkowaniem samochodu. Stali bywalcy oraz lepiej poinformowani, a może też i zorganizowani dojeżdżali jakoś bocznymi, leśnymi drogami, a auta parkowali na udostępnionych łąkach. Osobiście irytowało mnie parkowanie na poboczu głównej drogi, która nie należy do takich, na której bez problemu zmieszczą się dwa pojazdy. W związku z czym parkowanie po obu stronach pobocza jeszcze bardziej utrudniało dojazd. Zakazy oczywiście były, no ale przecież po co nimi się frasować. Ważne, żeby zaparkować i już ... .


Czy ktoś z Was miał okazję odwiedzać podobny targ staroci, albo chciałby się wybrać ? Lubicie tego typu miejsca ? A może byliście właśnie w Kiermusach ?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly