Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kanada-Toronto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kanada-Toronto. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2013

Spokój i komfort czyli podróż Premium Economy Class w LOT

Minęło już sporo czasu od mojego pomysłu na kolejny wpis. Ostatnimi czasy dni lecą bardzo szybko. Ledwie zaczął się tydzień, a jutro już czwartek wkrótce piątek i znowu kolejny weekend. W związku z tym mija też dużo czasu od moich ostatnich wojaży. 
Dzisiejszy wpis: jak mówi tytuł, będzie poświęcony temu, jak podróżowałem do Toronto. Więcej o Kanadzie możecie przeczytać tu do czego zapraszam. 

Zaczęło się miesiąc, może dwa przed wylotem. Musiałem przecież kupić bilety. Spędziłem nad tym kilka ładnych dni. Rozważałem naprawdę przeróżne opcje. A to z przesiadką a to bez. Zrodził się w mej głowie nawet taki pomysł, aby przy okazji zwiedzić jakąś stolicę, w której miałbym zmieniać samolot. W pierwszej wersji miało to wyglądać tak, że byłbym w Rzymie ok. 30 godzin. Oczywiście większość tego czasu spędziłbym w mieście, zwiedzając je. Na tyle o ile by się dało. Perspektywa siedzenia na lotnisku i czekaniu też mnie nie radowała. W końcu podjąłem decyzję. Bez przesiadki,  narodowym przewoźnikiem. 

Ponieważ był to lot długodystansowy, zdecydowałem się na rezerwację biletu w klasie pośredniej. Pośredniej pomiędzy ekonomiczną a biznes. Mianowicie w Premium Club/Premium Economy. Nie ukrywam, że kierowałem się również ciekawością nowego produktu oferowanego przez Polskie Linie Lotnicze LOT. I nie żałuję.

Już na samym początku warto wspomnieć, że pasażerowie podróżujący w klasie Premium mogą nadać dwie walizki o wadzie nie przekraczającej 23 kg - każda oraz mieć dwa bagaże podręczne nie przekraczające łącznie wagi 12 kilogramów. Jak się później okazało był to dla mnie duże udogodnienie, ponieważ na powrót nie byłem w stanie się spakować w jedną walizkę. Kolejną rzeczą są specjalne stanowiska do odprawy, które obsługują klasę biznes, a także opisywaną przeze mnie klasę premium. Nie musimy oczekiwać w kolejkach. Ostatnim przywilejem, który możemy poczuć na ziemi to pierwszeństwo wejścia na pokład samolotu. Obsługa gate'a zapowiadając boarding informuje, że priorytet wejścia mają osoby o ograniczonej sprawności ruchowej, klasa biznes oraz Premium. Tu również nie musimy oczekiwać w kolejce. 

Po wejściu do samolotu Boeing 787 Dreamliner załoga pomagała odnajdywać swoje miejsca. Fotele w klasie Premium są zdecydowanie szersze i wygodniejsze niż w klasie ekonomicznej. Dodam, że mam porównanie, ponieważ zimą podróżowałem Polskim Dreamlinerem i siedziałem w ekonomicznej. Pierwsze co rzuca się w oczy to właśnie wielkość foteli a także przygotowanie tej części samolotu do lotu oraz to, że w tej klasie jest 21 miejsc. Co sprawia, że lot jest przyjemniejszy, gdyż przebywa się z mniejszą ilością ludzi.
Na fotelach czekały już zapakowane poduszki i koce. A w kieszeniach przednich foteli były malutkie kosmetyczki, w których była opaska na oczy, stopery douszne, skarpetki, szczoteczka do zębów. W trakcie lotu dostaliśmy też słuchawki.
Pasażerowie klasy ekonomicznej również mogą liczyć na koce i poduszki, ale na kosmetyczki już nie. Muszą za nie zapłacić w samolocie. 




Po tym jak zająłem już miejsce podeszła do mnie stewardessa z tacą, która zaproponowała coś do picia. Wybór był duży. Woda, soki, wino musujące. Następnie można było wybrać prasę. 

Niedługo po starcie rozdano nam menu. A także ponownie proponowano napoje. 



Jak widać wybór był naprawdę szeroki. Wszystko było świeże, smakowite i elegancko podane. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że porcję są małe. To prawda. Nie są duże. Jednak ogólna ilość posiłków w trakcie lotu a także możliwość korzystania non-stop z przekąsek i napoi sprawia, że głodni na pewno nie będziemy. Poniżej posiłki z lotu do Toronto i z powrotem.








Jedzenie to nie wszystko. Do naszej dyspozycji mamy również system indywidualnej rozrywki. Dużo w nim różnych filmów, seriali, książek i gier. Monitor jest wyjmowany jakby z podłokietników. Wielkość wystarczająca. Aby podróż mijała nam komfortowo, możemy rozłożyć siedzenie do pozycji półleżącej. Odchylenie jest zdecydowanie większe niż w klasie ekonomicznej. Dodatkowo jest regulowany zagłówek i podnóżek. W trakcie lotu są zaciągnięte zasłonki co sprawia, że jesteśmy odseparowani od reszty samolotu. Do naszej dyspozycji cały czas pozostaje personel pokładowy, który naprawdę stara się o to, aby nasza podróż była dla nas czymś wyjątkowym. 

Małym minusem jest odległość do toalety. Aby się do niej dostać należy przejść przez pół samolotu uważając, aby na nikogo nie wpaść i np. go nie obudzić. Kolejną rzeczą są kolejki do toalet. No i wnerwiające wręcz było to, gdy nie można było wrócić na swoje miejsce przez 10 minut, bo akurat w tym czasie było zablokowane przejście przez personel pokładowy z wózkiem. Ale wiadomo, że przynajmniej takie niedogodności trzeba znieść. 

Ciekawym rozwiązaniem jest upgrade do Premium Class. Spotkałem się z tym w czasie powrotu. O ile na lot do Toronto samolot był pełniusieńki to na powrót było nieco mniej ludzi. W związku z tym załoga ogłosiła, że są wolne 2 miejsca w klasie Premium i chętne osoby za dopłatą mogą zmienić swoje miejsce i przenieść się do Premium. Skorzystała 1 osoba. Nie wiem ile taki upgrade kosztuje. Dowiedziałem się również kilka tygodni temu, że LOT wprowadził do swoich usług kolejny upgrade. Meal upgrade. Oznacza to tyle, że siedząc w klasie ekonomicznej, można za opłatą mieć takie posiłki jak w Premium Class i Businnes. Posiłki w Premium i biznesie są właściwie takie same. Niektórzy mówią, że już Premium to prawie jak biznes. I to jest prawda. 

Podróż na pokładzie Dreamlinera w klasie Premium Economy była bardzo udana. Doglądający pasażerów personel pokładowy, starający się o to, aby uprzyjemnić lot oceniam bardzo wysoko. Równie wysokie noty należy wystawić samej klasie podróży. Poczynając od udogodnień na "ziemi" a kończąc na samolocie. Taką opcję podróży wybrałbym drugi raz. 


W związku z pojawiającymi się pytaniami, wątpliwościami odnośnie tego czy jest to artykuł sponsorowany informuję, że nie jest. Gdyby taki był na pewno bym to zawarł w treści.

Dziękuję, że odwiedzasz T&M podróżniczo :)

sobota, 5 października 2013

Toronto City

Dziś chyba po raz ostatni albo przedostatni będziemy w Toronto. Dlatego, gdyż ukazało się już dużo wpisów poświęconych Kanadzie, Toronto. Domyślam się, że ciągła obecność w tych miejscach może już się nudzić. Zapewniam też, że z pewnością w dalszym ciągu jest o czym pisać. Kilka kolejnych wpisów mamy w zanadrzu np. z tygodniowego pobytu w europejskiej stolicy mody i wiele innych. Myślimy również o częstszych wpisach- poradników, recenzjach usług. 

Mój pobyt w Kandzie cały czas wiązał się z Toronto, ponieważ tam mieszkałem. Dokładnie w dzielnicy York nieopodal  stacji metra Royal York. Jest to bardzo zielona dzielnica tego miasta dzięki licznym parkom i ogródkom przydomowym. W miejscu, w którym pomieszkiwałem również znajdował się spory ogród. Tętniło w nim cały czas życie. Ale najbardziej rano. Można było zobaczyć np. takie zwierzątko.




Dokładnie co to za stworzenie nie wiem. Tam mówi się na tego gryzonia, bo niewątpliwie jest gryzoniem rangunik. Fachowo, prawdopodobnie jest to pręgowiec amerykański.
Ta dzielnica to zupełna odskocznia od zgiełku miejskiego- betonu, asfaltu, spalin.  Panowała cisza i spokój. Można było usłyszeć śpiew ptaków, zobaczyć wiewiórki. To też pokazuje jak różna jest ta metropolia.

Na zwiedzaniu Toronto spędziłem w sumie 2 dni. Bardzo mi zależało na tym, aby zobaczyć jak najwięcej, bo na samym początku wiedziałem, że 3 dni wypadają mi ze zwiedzania z powodu ceremonii ślubnej, na którą zostałem zaproszony.

Do samego centrum podróż metrem trwała około 25 minut. Wysiadając np. na stacji Queens Park można powiedzieć, że jesteśmy w centrum miasta. Niestety nie mogę powiedzieć ile kosztuję bilet na metro, ponieważ jeździliśmy wszyscy na jednej karcie coś jak bilet miesięczny. Pociągi metra typowo amerykańskie.



Przejazdy autobusem miejskim odbywają się w następujący sposób. Należy wchodzić pierwszymi drzwiami i okazać kierowcy ważny bilet lub kupić u niego za pomocą tokena. Moneta wielkości 2 polskich groszy.
Wszelkie informacje, ceny transportu miejskiego w Toronto na stronie TTC Toronto.

Na ulicach często można spotkać autobusy szkolne, które czasem można zobaczyć na filmach.


Już na pierwszy rzut oka widać, że Toronto to wielokulturowe i w dużej mierze tolerancyjne miasto i jedna wielka mieszanka. Za obraźliwe i to bardzo uchodzi powiedzenie o rdzennych mieszkańcach Eskimosi - popularne w Polsce, w Europie. W Kanadzie należy się tego absolutnie wystrzegać i używać nazwy Inuici. To samo tyczy się Indian. Powinno się po prostu mówić rdzenni mieszkańcy.

Czas w Toronto mija szybko, jak w dużym mieście.




W ciągu kilku dni na pewno zrobiłem kilkanaście kilometrów. Same centrum to wieżowce, punkty usługowe, miejsca odpoczynku - małe parki. Warto wybrać się do centrum po to, aby zobaczyć jak to wszystko wygląda. Poza tym w mieście są punkty, które należy odwiedzić. Na przykład zespół uniwersytecki.



Ontaryjską Galerię Sztuki, Królewskie Muzeum  


Ontaryjski Parlament, który niestety jak widać przechodził remont i całości nie dało się obejrzeć.


Duże wrażenie robi również dworzec kolejowy, z którego można się dostać prawie wszędzie. Kanadyjska sieć kolejowa jest bardzo rozbudowana. 


Bardzo charakterystyczne są szklane wieżowce, których pełno. To między innymi one są najbardziej widocznymi elementami zabudowy torontońskiej, ale nie tylko.



Niektóre z nich to małe miasta. Podziemne parkingi, sklepy, gabinety lekarskie. A to wszystko skomunikowane ze stacjami metra, które prowadzą podziemiami wprost do takich wieżowców.
Jednak najbardziej rozpoznawalnym symbolem Toronto jest zdecydowanie wieża telewizyjna - CN Tower, o której napisałem tu



Przed moim przyjazdem sprawdzałem aktualną pogodę i nie było zaciekawię. Na szczęście w dniu przyjazdu nastąpiła zmiana pogody. I przez cały czas było tak, albo i lepiej. Co ciekawe w dniu wyjazdu pogoda znowu się zmieniła. Odlatywałem w strugach deszczu.


Na pochwałę zasługuje Poczta Kanadyjska. Wrzucone w poniedziałek pocztówki doszły do adresatów w piątek. Byłem naprawdę mile zaskoczony, że tak szybko. Jednak znaczki dość drogie. Około 2 Dolarów Kanadyjskich.


Zwiedzanie miasta nie zajmie dużo czasu, dlatego że nie ma tam aż tak dużo do zobaczenia. Więcej może zająć przemieszczanie się. Dlatego też warto rozłożyć sobie wizytę w mieście na 2, 3 dni. Bardzo dużo rzeczy jest nowych, zabytków niewiele. Na obiad i jednocześnie przerwę poszedłem promenadą, która ciągnie się wzdłuż brzegu jeziora. Wybrałem włoską restaurację, było smacznie.


Ciekawe i często spotykane są napisy, malunki na fasadach budynków. Ubarwiają otoczenie. Z pewnością ubarwieniem miasta są takie dzielnice jak Little Italy czy Chinatown. Mają swój, specyficzny klimat. Nie każdemu to może odpowiadać, ale również warto zobaczyć. Jest zupełnie inaczej niż w centrum.


Budowle wydają się duże, dość monumentalne. 



Po mimo tego, że jest dość ścisło pod względem zabudowy to jest również miejsce na odpoczynek. Nie rzadko można spotkać tereny zielone czy drzewa, krzewy rosnące przy ulicach. 


Powyżej sosna kanadyjska przy Ontaryjskim Parlamencie. 

Typowe mieszkalne osiedla wyglądają tak jak na zdjęciu. Czyli zwarta zabudowa, dom przy domu. Minusem wydaje się jest brak prywatności. Mówi się, że sąsiad widzi co jesz na śniadanie. 


Życie w Kanadzie nie należy do najtańszych. W szczególności jeśli chodzi o duże miasta takie jak Ottawa, Toronto, Montreal, Vancouver. Mniejsze miasta są tańsze. Na przykład Mississagua. Osiedle mieszkaniowe na zdjęciu powyżej to właśnie w tym mieście. Ciekawe jest to, że właściwie nie widzi się, że nie jest się już w Toronto. Przejechanie do innych, mniejszych miast, które są blisko tego dużego może być niezauważalne. 

Aby trochę zaoszczędzić można się wybrać do takich sklepów jak Dollarma czy COSTCO. Tam ceny są raczej dyskontowe. To co opłaca się kupować w Kanadzie to na pewno markowa odzież oraz kosmetyki. Mogę polecić sklep Winners Wiem, bo sam skorzystałem z okazji cenowych i to tak, że na powrót musiałem kupić drugą walizkę. 

I tak oto było w Toronto. Polecam pojechać i zobaczyć, bo warto. Ostatnimi czasy łatwiej o tani bilet. LOT często ma dobre promocje na ten kierunek. 


Będąc w Kandzie oprócz Toronto byłem również w : 

Niagara Falls

Wasaga Beach

CN Tower


niedziela, 29 września 2013

Spacer po CN Tower

Dziś zapraszamy Was na ... podniebny spacer. Podniebny dlatego, że na wysokości ok. 330 metrów. Miał on miejsce podczas pobytu w Kanadzie.


Co prawda wieża jest o wiele wyższa, ale dany punkt widokowy znajdował się właśnie na wspomnianej wyżej wysokości. 


Kanadyjska CN Tower nazywana też wieżą telewizyjną to chyba najbardziej charakterystyczny punkt miasta. Widać ją prawie z każdego miejsca, nawet lądującego samolotu, chyba że jest zasłaniana przez wieżowce, bo i tak się zdarza :). Została otwarta w 1976 roku i jej całkowita wysokość to ok. 550 metrów. 
Ma konstrukcję żelbet, wspomaganą licznymi stalowymi linami wewnątrz. 


Na górę wieży można się dostać w mniej niż minutę, szybkobieżną windą, która mieści naraz bardzo dużo osób. Niestety nie policzyłem ile, ale naprawdę windy są pojemne. Obsługują je pracownicy. Na zdjęciu powyżej widać właśnie jeden z szybów windowych. Nie jestem fanem wind, gdyż w dzieciństwie miałem nieprzyjemność zatrzasnąć się w takim ujstrojstwie i to na dodatek między piętrami... , po prostu się zacięła "akcja ratunkowa" na szczęście nie trwała długo ;) dlatego też i do tych wind podchodziłem z respektem. 


Zanim będziemy mogli podziwiać widoki Toronto, musimy zakupić bilety. Jest to ogromna atrakcja turystyczna miasta, w związku z czym kolejki do kas są długie. Ale wszystko idzie sprawnie. Bilet normalny kosztuje 32 CAD, zniżkowy dla dzieci od 4-12 roku życia oraz dla osób 65+  24 CAD. Istnieje możliwość wcześniejszego zakupu biletów za pośrednictwem strony : CN Tower Tickets, są trochę tańsze. Plusy: taniej i nie trzeba stać w kolejce do kasy. 


Kupno biletów przez internet nie jest absolutnie żadnym gwarantem tego, że nie będziemy czekać w kolejkach. Będziemy. Mianowicie choćby kolejka do wjazdu, zjazdu windą oraz co ciekawe do kontroli bezpieczeństwa. Prawie jak na lotnisku ;) . Kontrola polega na tym, że najpierw wchodzi się do budki. Na pierwszy rzut oka skaner. Jednak nie. Nie skaner tylko urządzenie, które wykonuje w nas kilka strzałów powietrzem pod wysokim ciśnieniem. Jest to dziwne uczucie. Włosy, ubrania, wszystko przez chwilę lata. Następnie jest prześwietlany bagaż podręczny. Jeśli wszystko wypada pomyślnie to przechodzimy już do kolejki właściwej czyli do wind. Jak już wspomniałem wjazd na wysokość ponad 300 metrów zajmuje mniej niż minutę.


Do naszej dyspozycji w wieży mamy możliwość skorzystania z restauracji 360 stopni (360 Restaurant), sklepu z pamiątkami, stąpania po przeszklonej podłodze oraz co najważniejsze podziwiania widoków.


Zdjęcie poniżej robi chyba na mnie największe wrażenie.


Pomimo tego, że jak większość atrakcji turystycznych jest skomercjalizowana to do CN Tower chciałem pójść i to bardzo. Prędko takiej okazji mieć nie będę. Wokół kopuły, panoramicznych okien są ustawione lornetki, ale jak to często bywa mało co przez nie widać. Możliwe jest opuszczenie wieży na tej wysokości. Wychodzi się na zewnątrz przez obrotowe drzwi, na taki taras. Pierwsze co to nieźle wieje i to bardzo nieźle. Jest też nieporównywalnie chłodniej w porównaniu do temperatury na dole.  Kolejnym ciekawym widokiem z wieży jest lotnisko położone na wyspie, na jeziorze. Od razu zaznaczam, że jest to raczej lotnisko sportowo-pasażerskie a nie Lester Pearson Intl :). Z maszyn pasażerskich lądują na nim z tego co zauważyłem Dashe Q 400. 



Wewnątrz budynku spędziłem około dwóch godzin. Pomimo stania w kolejkach, opłacało się. Uważam, że warto korzystać z takich atrakcji. Poza tym CN Tower to jedna z niewielu rzeczy do zobaczenia w Toronto.

Jeżeli chcielibyście poznać więcej szczegółów to odsyłam na stronę http://www.cntower.ca/intro.html  .

 O Kanadzie :

Welcome to Canada

Wasaga Beach

Toronto

Niagara Falls

Dziękuję za odwiedziny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly