wtorek, 11 lutego 2014

Gościnnie: Majorkowy wspomnień czar

Dzisiejszy ranek spędziłam w podróży ... podróży w przeszłość: do czasu urlopu mojego życia (jak do tej pory). czyli wyprawy na Majorkę. Kiedy spojrzałam na datę wyprawy, nie wierzyłam własnym oczom, że to już 4 lata (!) trzasnęło od tamtego czasu...
O takiej podróży marzy pewnie większość, więc i ja wyjątkiem nie byłam. Chciałam zobaczyć na żywo lazur wody, doświadczyć jej ciepła i spróbować prawdziwych owoców, które nie przebyły kilometrów drogi w środkach konserwujących. Niestety, tego ostatniego nie udało się doznać, bo nie napotkaliśmy na naszej drodze żadnego targu, gdzie takie owoce można byłoby nabyć, więc jedliśmy takie z hipermarketu, a jak wiadomo - to nie to samo.  Ale było wiele innych atrakcji i na relację z nich po kilku latach zapraszam dzisiaj. Przygotujcie się na kilka części. Nie chcę od razu tworzyć  kilometrowego wpisu :)

Na Majorkę dotarliśmy po 22.00, było bardzo duszno i aż się nie chciało wierzyć, że bliżej jest do północy niż do południa, kiedy to do wysokich letnich temperatur jesteśmy przyzwyczajeni. Na szczęście w domu, który wynajmowaliśmy, w sypialniach mieliśmy klimatyzację. Wybawienie, jak się potem okazało.
Następnego dnia obudziłam się dosyć wcześnie i potem już tylko w półśnie bujałam się jeszcze kilka godzin - efekt wrażeń  z podróży, nowego miejsca i jeszcze nieumiejętnie nastawionej klimatyzacji. Poranne wyjście na balkon można nazwać ogólnie WOW. To, co zobaczyłam, było tym, o czym marzyłam. Zobaczcie sami:







Na pierwszy dzień zaplanowaliśmy obejrzenie groty czy jaskini (jak zwał tak zwał) Cuevas del drach,czyli Caverns of the dragon. Jest tam jedno z największych na świecie podziemnych jezior z pięknie czystą wodą i niebotycznymi stalagmitami, stalaktytami i innymi takimi. Dwukilometrowy spacer odbyliśmy z rozdziawionymi buziami, z podziwu nad tym, że natura może tworzyć takie cuda. To było naprawdę niesamowite. Na koniec odbył się mini koncert na tym jeziorze. Wygaszono wszystkie światła i grota  oświetlona była jedynie światłami na łódkach (było ich trzy). Na jednej z nich siedziała orkiestra (coś klawiszowego oraz smyczki różnej maści) i płynąc wygrywała piękne melodie. Doznanie estetyczne niepowtarzalne. Robienie tam zdjęć było zabronione, ale jak nie mieć pamiątki z takiego miejsca, ja się pytam, więc jak międzynarodowy przestępca - strzelałam fotki z ukrycia.









Następnie pojechaliśmy na plażę Cala Romantica – dość wąska plaża osadzona między dwoma wysokimi i skalistymi wzniesieniami. No i pierwszy raz w życiu zobaczyłam turkusową wodę – cudo, i pierwszy raz w życiu kąpałam się w słonym jak cholera morzu, które było cieplusieńkie oraz czyste tak, że widziało się stopy, będąc zanurzonym po szyję. Czułam się jak w raju.






Było taaak ciepło:


M.

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej :) 

15 komentarzy :

  1. zazdroszcze!
    zdjecia bylyby duzo lepsze gdyby nie ten beznadziejny napis na srodku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiepsko znoszę zbyt wysokie temperatury, ale muszę przyznać, że pięknie tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś osamotniona. Paru moich znajomych również źle znosi upały. Choć ja też nie przepadam za zbyt wysokimi temperaturami, ale znoszę je całkiem nieźle.

      Usuń
  3. Pewnego lata w Italii pozwalałam sobie na harce skuterem w stroju kąpielowym ale koniecznie z kaskiem na głowie. To był świetny czas, ostatnie zdjęcie mi przypomniało o tych niezapomnianych chwilach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sama nazwa wpisu mówi jest to "wspomnień czar" , ale jakich to każdy może sobie przyporządkować to co dobrze wspomina :) , cieszymy się że przypomniałaś sobie niezapomniane chwile.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Fajnie ... i ciepło, a ja lubię ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie... Aż tęskno znów na za tą lazurową wodą, słońcem... A jaskinia też niezwykła, skojarzyła mi się z pewną, którą odwiedziłam w tamtym roku na południu Włoch. Zadziwiająca jest ta siła przyrody.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie należy zastanowić się nad jakimś wyjazdem :)

      Usuń
  6. Jak miło popatrzeć na moją ukochaną wysepkę! :) Byłam kilka razy, piękne miejsce... Wyspę znam prawie na pamięć, ale jak miło było sobie odtworzyć wspomnienia dzięki twojemu wpisowi! :)
    P.S. Dobry pomysł ze znakiem wodnym, ja bym dała nawet bardziej na środku, bo niektóre fotki można przyciąć i ktoś może zabrać i wykorzystać tak czy tak... (jeśli chodzi Ci zabezpieczenie fotek przed kradzieżą)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło, że dzięki nam mogłaś na nią popatrzeć. Tak chodzi właśnie o to. Jednak myślę, że jak ktoś będzie chciał takie zdjęcie ukraść to i tak to zrobi :) Pozdrawiam i zapraszam częściej.

      Usuń
  7. Przepiękne zdjęcia i wspaniałe miejsce! Aż chciałoby się tam teraz być i na żywo podziwiać te widoki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda ? Baleary mają w sobie to coś :)

      Usuń
  8. O ! Podróżuje od 10 lat ale Majorka jest dla mnie jedynym miejscem gdzie na pewno nie wróce.
    Kompletnie sztuzna , komercyjna i maksymalnie turystyczna wyspa. Mimo ze bylismy pod koniec wrzesnia to i tak byly tlumy.
    Uciekalismy w góry, szukalismy malych wiosek w głębi wyspy ale i tak wszędzke dawało się odczuć nastawienie na turystów.
    Nie lubię takich miejsc. Szczerze mówiąc sto razy lepiej czuję się np w Albanii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście nie miałem jeszcze okazji być na Majorce, ale domyślam się, że mogą tam być tłumy. W końcu popularny to kierunek, bliski i ceny niewygórowane :)

      Usuń

Dziękujemy za odwiedziny i komentarz, zapraszamy do obserwowania. Jeżeli komentujesz jako "Anonimowy" podpisz się proszę, żebym wiedział jak mam do Ciebie się zwracać. Jednocześnie informujemy, że odwiedzamy komentujących. Nie ma potrzeby zostawiania adresu strony.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly