Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnictwo-moja pasja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnictwo-moja pasja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 grudnia 2016

Lotnicze różności - wkurzające zachowania w samolocie

Nadeszła pora na ostatni wpis w tym roku. Tym razem jednak, zapraszam w podniebną podróż. A to oznacza, że post zasili cykl "Lotniczo". Dla przypomnienia - w poprzednim lotniczym artykule mogliście podziwiać "Świat z okien samolotu".

W tym wpisie podzielę się z Wami sytuacjami, zachowaniami w samolocie, które mnie zwyczajnie wkurzają. Stwierdziłem, że jak mam narzekać to  jeszcze w starym roku, a nie na początku nowego :) Sytuacje czy zachowania, o których za chwilę przeczytacie, a część z nich będziecie mogli nawet zobaczyć, nie są żadnym rankingiem. To mój subiektywny wybór, z którym nie każdy musi się zgadzać. 

Zaczniemy jeszcze na ziemi. 

1. Wejście do samolotu niewłaściwym wejściem. Nr miejsca znajdujący się na karcie pokładowej wskazuje również to przez które wejście - przednie czy tylne należy wejść do samolotu (ma to zastosowanie, gdy samolot stoi na oddalonym od terminala miejscu postojowym, a wejście odbywa się przez min. dwoje drzwi) . Oprócz tego na kartach pokładowych (w zależności od linii) dodatkowo znajduje się informacja, do którego wejścia powinniśmy się kierować. Ale nie. Niektórzy wiedzą przecież lepiej i w jakimś amoku, popłochu szturmują niewłaściwie wejście, blokując następnie połowę samolotu przedzierając się z tyłu na przód lub odwrotnie w poszukiwaniu swojego miejsca. O sprawnym boardingu, a również często i rozkładowym odlocie można zapomnieć. 


2. Nie zwracanie uwagi na personel pokładowy w czasie instrukcji bezpieczeństwa oraz prezentacji wyposażenia awaryjnego samolotu. Bo po co ?! Leciałem tyle razy, znam na pamięć, nigdy nic się nie stało to i teraz też się nie stanie. Pewnie takie lub podobne wytłumaczenia można słyszeć. Ja bym powiedział - nigdy nie mów nigdy.  Przecież sporo ludzi nie lubi latać, odczuwa znaczny dyskomfort z tym związany. Nie rozumiem dlaczego niektórzy pasażerowie nie zapewniają sobie minimum bezpieczeństwa, Minimum, które jesteśmy w stanie sobie sami zapewnić - my - pasażerowie, nie załoga i nie cały sztab ludzi pracujących w lotnictwie czy też w organizacji danego lotu. Jak ? Stosując się do próśb i zaleceń załogi - zwracać uwagę na załogę w trakcie instrukcji bezpieczeństwa, nie używać słuchawek i urządzeń elektronicznych kiedy prosi o to załoga, przełączać urządzenia w tryb samolotowy, nie zasłaniać okien w odpowiednich momentach, dobrze ulokować bagaż. Można by jeszcze dalej wymieniać, bo jest tego trochę. Przede wszystkim należy słuchać załogi, przecież o zasadach bezpieczeństwa wie najlepiej. 


3. Gdy krótko po starcie sygnalizacja zapiąć pasy zostaje wyłączona... . Nagle znaczna część osób akurat dokładnie w tym momencie potrzebuje czegoś ze schowków bagażowych, oprócz tego zaczynają się spacery... spacery po pokładzie do końca nawet nie wiadomo dokąd, ot tak sobie. Nawet to mnie nie wkurza, ale na swój sposób bawi. Czy naprawdę niedługo po starcie natychmiast potrzebujemy zawartości bagażu podręcznego ? Odpowiadam sam sobie. Czasem tak. Z moich obserwacji wynika jednak, że niektórzy ludzie sięgają do schowków kompletnie po nic, nie wiedzą po co, nic z nich nie wyciągają. Może to syndrom ? Przede mną i za mną też to ja też... .



4. Zdejmowanie butów. W tym przypadku to akurat miło, że pasażer nie położył się na fotelach w butach. Mimo wszystko nie lubię takiego zachowania, nie akceptuję go. Sam również nie zdejmuję butów bez różnicy czy to samolot czy pociąg. Jestem jeszcze w stanie JAKOŚ zrozumieć, że podczas lotu 6h czy 8h i więcej może ktoś naprawdę tego potrzebuje, no ale nie wtedy, gdy lot trwa 2h... no błagam. (ale z drugiej strony czy na tak długie rejsy nie powinno się zakładać lekkich, po prostu odpowiednich butów?). Poza tym w szczególności na dłuższych trasach, trzeba zdać sobie z tego sprawę, że nogi puchną i założenie butów może być naprawdę bardzo trudne, a wręcz niewykonalne. Przynajmniej jeden pasażer, który leciał ze mną w samolocie do Kanady boleśnie się o tym przekonał. 


5. Spożywanie alkoholu w nadmiernych ilościach i tego niezakupionego na pokładzie. Alkohol na pokładzie... temat rzeka. I te niemalże dziecinne zagrywki niektórych pasażerów, którzy pociągają wino, a czasem i coś mocniejszego z butelki zakupionej na lotnisku, a następnie ją nieudolnie chowają - kitrają, bo idzie członek załogi i żeby tylko nie zobaczył. Żałosny obrazek spotykany nie tak rzadko. Czy naprawdę nie wygodniej, ale i kulturalniej jest zamówić coś do picia na pokładzie, jeżeli mamy ochotę na alkohol ? Ktoś powie, że za drogo. No to nie kupuj, nie pij, ale też nie łam zasad bezpieczeństwa. Znowu powracamy do słowa klucz - bezpieczeństwo. Oczywiście sprzedaż na pokładzie to biznes i nikt temu chyba nie zaprzeczy, ale załoga sprzedając alkohol mniej więcej orientuje się komu, co i w jakich ilościach sprzedała. Będzie też wiedziała kiedy pasażerowi zasugerować np. sok zamiast alkoholu.  Incydenty, które zdarzają się w powietrzu są w dużej mierze powodowane przez alkohol. Przez ten wypity przed odlotem jak i ten niezakupiony na pokładzie, a spożywany już w samolocie. 


6. Gdy samolot już wylądował i kołuje na stanowisko postojowe, a załoga przekazuje informacje w tym te, że należy pozostać na swoim miejscu do całkowitego zatrzymania się samolotu i wyłączenia sygnalizacji zapiąć pasy. Jak widać i te słowa nie przemawiają. Sygnalizacja zapięcia pasów jest włączona, samolot jeszcze się nie zatrzymał, cały czas kołuje, a niektórzy chcieliby już opuszczać samolot, gdyby była możliwość otwarcia okien to już chyba w ogóle... . Po raz kolejny pokazuje to tylko, że niektórzy bezpieczeństwo mają gdzieś i nic ich nie obchodzi. Gdyby jednak stało się tak, że samolot ostro by zahamował, a potrafi... oj tak, to ciekawe do kogo ci ludzie mieliby pretensje, że znaleźli się kilka rzędów dalej i coś im się stało i ich boli. Żałosne. 



To ponarzekałem na koniec roku Chciałoby się powiedzieć w końcu. Ale lepiej na koniec 2016 niż na początek 2017 :) A tak na poważnie. Powyżej przedstawiłem tylko kilka sytuacji, zachowań, które mnie wkurzają, irytują. Z pewnością można by wymienić tego więcej. I wcale z tego się nie cieszę. Niestety. 

Można by dopisać jeszcze:

- odpinanie pasów tuż po zetknięciu się kół samolotu z ziemią, (jakby już nic nie mogło się stać)
- upychanie na chama bagażu do schowków, w których nie ma miejsca (jakby nie można spróbować do następnych)
- idiotyczne, kretyńskie żarty na temat katastrofy,  bomby w samolocie czy zamachu (serio... to takie zabawne ?), wiele przykładów i choćby dzisiejszy pokazuje, że nie jest to zabawne i wypowiadanie takich słów rodzi poważne konsekwencje 

i wiele wiele więcej... .

Czy Was również irytują niektóre sytuacje w samolocie, któraś z nich została  nie została wymieniona ? A które sytuacje denerwują Ciebie ? Napiszcie to w komentarzu, a ja sukcesywnie będę te zachowania, sytuacje dopisywał do wpisu. Może ktoś ze mną się nie zgadza w pewnych kwestiach i ma odmienne zdanie. Chętnie je poznam :) 

A co Was wkurza ? 

Sabinę z bloga mojewywody.pl - chowanie kurtek i szalików do schowków bagażowych, co często powoduje brak miejsca na bagaż podręczny.

Magdę i Mateusza z bloga Nieznane miejsca - gdy tuż po możliwości odpięcia pasów, część pasażerów nagle zaczyna szukać czegoś w schowkach bagażowych.

Olę z bloga daleka droga - upychanie bagaży podręcznych nie nad swoimi siedzeniami, co w efekcie skutkuje brakiem miejsca dla naszych bagaży oraz gigantyczne bagaże podręczne.

MathsFlights, Agnieszkę F. z bloga viva el mundo !- niestosowanie się do poleceń załogi oraz przedwczesne odpinanie pasów.  

U Ewy z bloga dalekoniedaleko.pl uśmiech na twarzy powoduje zbyt wczesne ustawianie się pasażerów w kolejce do wejścia, gdy bramka jest jeszcze zamknięta, a denerwuje nadużywanie alkoholu - nie tylko w samolocie. 


niedziela, 24 kwietnia 2016

Lotnicze różności - świat z okien samolotu

Dla odmiany i jednocześnie przerwy od maltańskich wpisów, zapraszam na niezbyt długą, ale mam nadzieję, że całkiem przyjemną - podniebną podróż z widokami. Ostatni wpis w części "Lotniczo" opublikował się stosunkowo dawno. Dlatego też pomyślałem, że czas najwyższy to nadrobić. 

W tym wpisie pokażę Wam wybrane zdjęcia, które robiłem podczas swoich podróży przez okna samolotów. Zdjęcia są różne. Tak jak każdy lot jest różny. Są nowsze i starsze. Czasem widać na nich tylko skrzydło, a czasem tylko to co znajduje się ok. 10-11 kilometrów pod samolotem - czyli krajobraz. Nie zmienia to faktu, iż o każdym z nich potrafię coś napisać - kiedy, w jakich okolicznościach zostało zrobione. Dlaczego ? Chyba dlatego, że do podróży samolotami przywiązuję dość dużą uwagę, co może wydawać się dziwne. Mam tego świadomość. Ale mam tak z jednego głównego powodu. Jak zapewne część z Was kojarzy, jestem pasjonatem lotnictwa. Dlatego też różne widoki czy sytuacje zapadają mi w pamięć na bardzo długo, z czego akurat niezwykle się cieszę. 

Gotowi na lotniczą podróż ? To lecimy. 

Poniższe zdjęcie jest na blogu dość "popularne". Głównie dlatego, że stanowi tło dla strony, a także na Facebooku, Google+ czy Instagramie jest zdjęciem profilowym. Zostało zrobione w drodze do Wiednia, trochę ponad 3 lata temu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będę prowadzić bloga podróżniczego. Lubię je, ze względu na błękitne niebo, które odcina się od prawie złocistych chmur oraz dlatego, że samo w sobie jest po prostu dość, a może nawet bardzo wyraźne, konkretne. 

trasa: Warszawa-Wiedeń, linia lotnicza: PLL LOT, samolot: Embraer 175
To już nieco ponad 9 godzinny (jeśli dobrze pamiętam), lot do Kanady, a dokładnie do Toronto. Leciałem wówczas samolotem typu Boeing 787 Dreamliner. Dużo śniegu, trochę górzysto, a wszystko gdzieś nad Islandią. 
Warszawa-Toronto, PLL LOT, Boeing 787 Dreamliner
Skoro była mowa o górach to tu już doskonale je widać. Alpy w drodze powrotnej z Gran Canarii, 9 lat temu. Muszę przyznać, że mnie samemu bardzo to zdjęcie się podoba. Choć od strony technicznej na pewno można by mu wiele zarzucić - jakoś za dużo niebieskiego i jaskrawości nie wiadomo dlaczego. 

Las Palmas-Warszawa, LTE, Airbus 320
Chmury czy winglety odbijające się w skrzydle też lubię. W drodze do Sztokholmu. 

Warszawa-Sztokholm, Ryanair, Boeing 737-800
Lot powrotny z Barcelony. Powoli zapadał zmrok. Pamiętam, że nawet na chwilę przysnąłem co raczej naprawdę rzadko mi się zdarza w samolocie. W skrzydle odbija się żuraw LOT-u, a na oknie delikatne kryształki lodu. 

Barcelona-Warszawa, PLL LOT, Embraer 195
Najnowsze zdjęcie z moich podróży lotniczych. Rejs na Maltę. Powoli wlatywaliśmy nad Morze Śródziemne. Stąd już było całkiem niedaleko :) 

Warszawa-Malta, Wizz Air, Airbus 320
Tu byliśmy już na krótkiej prostej. Nie minęła minuta jak wylądowaliśmy na Malcie. W oddali widać platformę. 


Niedługo po starcie zawsze wyglądam przez okno, obserwując oddalające się lotnisko. Oczywiście tylko wtedy jeśli dookoła nie ma chmur. Tu doskonale widać lotnisko im. Vaclava Havla w Pradze. 

Praga-Warszawa, PLL LOT, Embraer 195
W tym przypadku nie było mowy o dostrzeżeniu lotniska. Na ziemi było okropnie. Ciężkie, gęste chmury i tylko szarość. Tuż po starcie do Brukseli, samolot przebijał się przez kolejne warstwy chmur, aż tu nagle stała się całkiem przyjemna jasność o poranku. Doceniam to, że "na wysokości" niemal zawsze świeci słońce.
Warszawa-Bruksela, PLL LOT, Embraer 175
Warszawa-Wiedeń, PLL LOT, Embraer 175
Powoli zbliżamy się do końca. Do końca też musiała dobiec tygodniowa podróż na Maltę, a szkoda. Ale tak to już jest. Kiedy na górze jeszcze trochę było jasno, na dole było już widać włączone latarnie, światła. Zanim wylądowaliśmy to zrobiła się kompletna noc.

Malta-Warszawa, Wizz Air, Airbus 320
Powrót z Londynu. 5 lat temu. Już gdzieś na Polską, zniżanie do lądowania w trakcie. Nie lubię takiej pogody - czyli wiatru, licznych chmur. Zwłaszcza jeśli ostatnie kilka dni spędzało się w słonecznym i ciepłym miejscu. 

Londyn-Warszawa, PLL LOT, Boeing 737-400
Rok temu byłem na Bałkanach. Punktem startowym do ich odkrywania, ale też i metą był Belgrad. Pierwszy raz miałem okazję lecieć serbskimi liniami lotniczymi - Air Serbia. Na zdjęciu powrót z Bałkanów, tuż przed wlotem w polską przestrzeń powietrzną. 

Belgrad-Warszawa, Air Serbia, Boeing 737-300
Po około 40 minutach moim oczom ukazała się Warszawa, przed godziną 9 rano. Nie pamiętam, aby tak dobrze było ją kiedyś widać.  Dlatego też jestem zadowolony, że tak ją utrwaliłem. 


To już koniec lotów. Jestem ciekaw czy Wam się podobało. Jak pewnie zauważyliście zdjęcia są naprawdę różne. Ale z każdym z nich wiążę pewne historie - niekiedy w ogóle nieistotne dla ogółu, ale ważne dla mnie. Dlatego też nawet po jakimś czasie lubię przeglądać różne zdjęcia i sobie przypominać jak to było. To chyba się nazywa... magia zdjęć ?! :) 

Czy któreś zdjęcie spodobało się Wam szczególnie, a może jest ich więcej ? Podziwiacie widoki za oknem samolotu i robicie zdjęcia tak jak ja :) ? 


środa, 16 września 2015

Lotnicze różności - moje małe samolotowe niebo [wpis aktualizowany]

W ostatnim czasie moja kolekcja powiększyła się o kolejne modele samolotów, którymi podróżowałem. Dlatego też postanowiłem je Wam pokazać i tym samym zaktualizować poniższy wpis, który część z Was pewnie kojarzy. Domyślam się jednak, że nie wszyscy i znajdą się osoby, które po raz pierwszy będą miały okazję poczytać o moim hobby :) 

Jak wiecie bardzo lubię samoloty i wszystko co z nimi związane. Przejawia się to na przykład w tym, że to właśnie tym środkiem transportu najczęściej udaje się w podróże, oprócz tego je fotografuje, trochę na ich temat wiem, a w końcu  kolekcjonuję modele samolotów. Dziecinne ? Być może.

Embraer 195, LOT, model plastikowy
Airbus A320, Wizz Air, model plastikowy
Zbieranie czy też kolekcjonowanie (lepiej brzmi) modeli samolotów zaczęło się już właściwie od mojej pierwszej podróży zagranicznej jeszcze jako dziecko. A więc było to naprawdę dość dawno. 
Samoloty są wykonane z różnych materiałów. Te z poniższego zdjęcia akurat z metalu. Jednak powszechnie stosowany jest plastik. Nie trudno się domyślić, że te plastikowe są trochę tańsze od metalowych. Średni koszt jednego modelu samolotu to powiedzmy, że ok. 100 zł. Za coś takiego małego ? No niestety. Jak to bywa, za hobby trzeba płacić. Cena uzależniona jest naprawdę od wielu czynników:

- materiału z którego został wykonany,

- wielkości (są różne skale np. 1:500, 1:400, 1:250, 1:180, 1:130, 1:100),

- malowania ( te bardziej misterne jak np. powyżej B747 australijskiej linii Qantas),

- nowości danego modelu,

- firmy, która go wyprodukowała.

Boeing 767-300, British Airways oraz Boeing 747-400, Qantas, modele metalowe
Jakby się zastanowić, to te powyższe są najważniejsze, ale pewnie nie jedyne. Produkcją takich modeli zajmuje się całkiem niemało firm. Może to się wydawać dziwne, ale do wyprodukowania dobrze odzwierciedlonego samolotu potrzebne są drogie maszyny, które wręcz idealnie go pomalują. Jak już wspomniałem - mimo tego, że ten czerwony samolot jest naprawdę mały, to kosztował sporo. Z uwagi na malowanie właśnie. Samoloty przybierają kształty i kolory tych, które na co dzień służą w liniach lotniczych, a my nimi podróżujemy.

British Aerospace 146 (BAe146), Swiss International Airlines, model plastikowy
Boeing 737-800, Ryanair, model plastikowy
W "mojej flocie" znajdują się różne samoloty. Początkowo kupowałem i dostawiałem na lotniczą półkę wszystko jak leciało. Po pewnym jednak czasie, stwierdziłem że w zasadzie nie ma to sensu, ani też możliwości technicznych trzymania tego wszystkiego. Musiałem więc coś zmienić. Przyjąłem chyba dość logiczne i mądre rozwiązanie. Będę kupować tylko te modele, którymi rzeczywiście leciałem.

Boeing 787-8 Dreamliner, LOT, model plastikowy
Boeing 737-400, LOT, model plastikowy

Boeing 747-400, Air France, model metalowy
Boeing 747-400, Air Canada oraz ATR 72-200, LOT, modele metalowe
Często się zdarza, że linie lotnicze przestają istnieć, samoloty odchodzą ze służby lub też zmieniają swoje malowanie i nigdy więcej na żywo nie ma możliwości ich zobaczenia. W przypadku modeli jest inaczej. Powyżej widać mały samolot LOT-u, dziś już takich nie ma. Z kolei poniżej A320 nieistniejącej już linii LTE. 

Airbus A320, LTE, model plastikowy
Modele można kupić wielu sklepach modelarskich, z gadżetami lotniczymi, oraz na lotniskach. Popularnym miejscem zakupu jest jeszcze pokład samolotu. Często się zdarza, że w sprzedaży pokładowej jest możliwość nabycia jakiegoś modelu danej linii. Czy czegoś mi brakuje ? Tak, w zasadzie powinienem mieć jeszcze kilka modeli, którymi leciałem. Przy najbliższej okazji z pewnością będę chciał je kupić. Ostatnio moja kolekcja się nieco powiększyła, co widać po poniższych skreśleniach

1. Airbus 320 linii Wizz Air, (dołączył do mojej floty, zdjęcie nr 2),

2. Embraer 195 linii PLL LOT  ( dołączył do mojej floty, zdjęcie nr 1 ),

3. Embraer 170 i 175 PLL LOT,

4. Boeing 737-400 również LOT-u, (dołączył do mojej floty, zdjęcie nr 6 )

5. Boeing 737-800 Air Europa i Travel Service,

6. Airbus 320 i 321 Swiss International Airlines,

7. BAe 146 również Swiss (dołączył do mojej floty, zdjęcie nr 3 )

Być może moje kolekcjonowanie w tej postaci wydaje się być dziwne, ale po prostu lubię samoloty więc dlaczego by ich nie mieć na półce. Czy się kurzą ? No oczywiście, że tak. Ale miło jest na nie popatrzeć. A jeszcze milej jest dostawiać kolejne. Tak więc poznaliście  moje małe lotnicze niebo :)


Czy trochę zaciekawiła Was moja kolekcja ? A może ktoś również zbiera samoloty ? Jestem ciekawy, co jeszcze przywozicie z podróży - magnesy, pocztówki ?

Inne wpisy o tematyce lotniczej możecie znaleźć w zakładce "Lotniczo"

wtorek, 21 kwietnia 2015

Estonia - oczekując na odlot

To już ostatnie miejsce w Tallinnie, które Wam pokażę. Krótko czy może wręcz zdawkowo i wybiórczo. Zanim jednak kilka zdjęć, to wspomnę co nieco o samym miejscu.

- Lotnisko oddalone jest od centrum miasta o ok. 4-5 km;

- Położone nad jeziorem Ülemiste więc w zależności od kierunku startu/lądowania mamy możliwość zobaczenia tego jeziora;

- Dojazd autobusem komunikacji miejskiej linii nr "2" z lotniska do centrum i odwrotnie zajmuje ok. 15-20 minut, aby znaleźć się w centrum należy wysiąść na przystanku o nazwie "A. Laikmaa", koszt biletu u kierowcy to 1,60 EUR, podróż komunikacją miejską to jeden z najłatwiejszych sposobów dotarcia z/do portu lotniczego; 

- Patronem lotniska w Tallinnie jest Lennart Meri -  I Prezydent Estonii po odzyskaniu niepodległości tego kraju w 1991 roku; 

To sylwetkę tej postaci można zobaczyć w hali odlotów, w strefie odpraw (check-in).


Lotnisko samo w sobie jest nieduże. Dalekie od zgiełku, nieprzeciętnych tłumów. Terminal jest dość charakterystyczny, ponieważ pokryty jest niebieskim dachem. O ile może z ziemi  nie jest to tak dobrze widoczne, o tyle znad ziemi już zdecydowanie tak. W strefie zastrzeżonej (po kontroli bezpieczeństwa) znajduje się trochę lokali usługowych w tym jakieś bary czy restauracje. W sumie nawet dość tego sporo biorąc pod uwagę, że terminal naprawdę do dużych nie należy. Jest czysto, cicho, zaryzykowałbym, że dość kameralnie. Część "odlotów" wyłożona jest jakby parkietem czy też panelami, co moim zdaniem dodaje pewnego uroku. W pewnym momencie naszej drogi przez lotnisko natkniemy się na taką galerię.


Chyba po raz pierwszy spotykam się z taką galerią przedstawiającą osobistości, które były na lotnisku, w państwie i jest to pokazywane. Od razu te zdjęcia skupiły moją uwagę i przyznam, że z chęcią chwilę przystanąłem i poprzyglądałem się. Na powyższym zdjęciu "Głowy państw". Na poniższym "Ludzie". Jakość zdjęć może nie jest zadawalająca, ale coś jednak widać.


Poniżej "Sportowcy". 


A to "Gwiazdy".


Lotnisko jest dość dobrze oznakowane, nie ma dużo bramek do samolotów więc "kilometrów" się nie narobi. Do odlotu było coraz bliżej. 


Wpuszczanie na pokład samolotu odbywało się punktualnie i przez rękaw. Cieszyło nas to, ponieważ od pewnego momentu zaczął padać intensywny deszcz.


Wylecieliśmy o czasie, z kolejnymi doświadczeniami i pamiątkami z podróży :) 


Odnośnie galerii zdjęciowej złośliwi mogą  powiedzieć, że jak nie ma czym się chwalić, to pokazują kto znany tutaj był. Jednak zdecydowanie tego w ten sposób bym nie odbierał i jestem od tego daleki. Tym wpisem kończę przygodę z Tallinnem.

O stolicy Estonii pisaliśmy także tu:





Jeżeli ktoś z Was będzie potrzebować jakichś szczegółów, to odsyłam do strony internetowej lotniska. Ewentualnie jeżeli pojawią się jakieś pytania, a ja będę znać na nie odpowiedź, to chętnie udzielę informacji.

Przypomnę, że wpis był wcześniej przygotowany z uwagi na bałkańską przygodę :)    

Miło nam, że tu zaglądasz :)

środa, 25 marca 2015

Brak... no właśnie, czego ? (katastrofa samolotu A320 Germanwings 4U9525)

Wczorajszy dzień z pewnością nie zapisał się dobrze w historii lotnictwa cywilnego. Airbus 320 linii Germanwings lecący z Barcelony do Düsseldorfu rozbił się we francuskich alpach. To kolejny, drastyczny  wypadek lotniczy, w którym tym razem zginęło 150 osób. 

W tym wpisie chciałbym odnieść się do niektórych reakcji, komentarzy na przeróżnych forach internetowych na których porusza się tę sprawę. To właściwie chyba pierwszy w miarę osobisty wywód na blogu, wobec którego być może pojawią się zarzuty - że to nie miejsce na to. Trudno.

Wypadki z udziałem samolotów pasażerskich oddziałują na mnie szczególnie. Pewnie w dużej mierze z uwagi na zamiłowanie i pasję do samolotów i podróżowania właśnie. W tym przypadku jest jednak coś jeszcze. Skutki, bliskość miejsca katastrofy czy w końcu zdawałoby się zwykły, rutynowy lot na trasie europejskiej z jakże popularnej Barcelony. A skończył się jak się skończył. 

Po co o tym piszę i to jeszcze na blogu podróżniczym ? To właściwie napisałem już wyżej - lotnictwo jest mi bliskie o czym pewnie mogliście się już nie raz przekonać zaglądając na tego bloga. Ale to nie wszystko. 

Bardzo nie podoba mi się to, co niektóre osoby wypisują na forach internetowych. Oprócz zdawałoby się - adekwatnych komentarzy do tej sytuacji, pojawiają się również takie, których wolałbym w ogóle nie widzieć. Nie będę tu niczego cytować, bo jeszcze tego by brakowało więc mniej więcej przytoczę tylko małą próbkę.

- po co lecieli, nie trzeba było wsiadać do samolotu, to nic by się nie stało;

- na drogach ginie więcej ludzi, po co robić takie halo; 

- stary samolot, to nic dziwnego, że się rozbił; 

- a także liczne spiskowe teorie dziejów; 

Jest to dla mnie naprawdę szokujące w jaki sposób niektórzy wypowiadają się na ten temat, kompletnie bez zastanowienia i z jakimś zacietrzewieniem. Tytułowy "brak" no właśnie czego ? Empatii, szacunku, kultury, refleksji czegoś jeszcze ? Nie wiem. 

Nie chodzi mi o to, że każdy ma być poruszony tą katastrofą czy też ją opłakiwać. Ale trochę szacunku, ogłady i przede wszystkim jakiegoś zrozumienia, a nie totalnego ignoranctwa.

Jeżeli kogoś nie obchodzi ten temat, to przecież nie musi w ogóle nim się zajmować. A już tym bardziej jeżeli poprzez swoje słowa zwyczajnie obraża, sieje zamęt nie mając jednocześnie żadnego elementarnego pojęcia o danej dziedzinie. Ale tak, wiem specjalistów u nas dostatek. 

Doskonale również zdaję sobie sprawę z tego, że żadna polemika nie ma sensu, bo i tak przecież będą wiedzieć lepiej. Właściwie na koniec, co mogę napisać to po prostu szkoda, że tak jest.

Mam nadzieje, że  przyczyny katastrofy lotu 4U9525 zostaną wyjaśnione w miarę możliwości szybko i dokładnie. Z pewnością należy się to rodzinom ofiar, a także wszystkim innym zaangażowanym osobom. Nie należy też zapominać o tym, że każda katastrofa, to lekcja na przyszłość. Szkoda tylko, że tak brutalna.

Zdjęcie pochodzi ze strony theweek.co.uk

piątek, 13 lutego 2015

Lotnicze różności - alfabet

W dzisiejszym wpisie niezależnie od tego, że mamy dziś piątek trzynastego, chciałbym przybliżyć tematykę lotniczą :) Będzie to również początek jakiejś serii, która będzie miała na celu poznanie lotnictwa trochę od kuchni. Lotnictwo jest mi bardzo bliskie o czym już nie raz pisałem i dawałem znać. Więc część z Was pewnie kojarzy ten fakt. Postaram się, aby nie było zbyt szczegółowo, bo mogłoby okazać się to nudne. Zależy mi na tym, aby było ciekawie, interesująco. Domyślam się, że nie każdego może to fascynować, dlatego będą to "lekkie poznania" :)


Nie wiem czy wiecie, ale między innymi na potrzeby lotnictwa został stworzony specjalny alfabet ICAO. ICAO - Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego/ International Civil Aviation Organization z siedzibą w Kanadzie, w Montrealu. Ale o samej organizacji pewnie w innym wpisie. Zajmijmy się alfabetem.

Litery alfabetu oraz ich kod/znaczenie:

A- Alpha    B- Bravo   C-Charlie   D- Delta   E- Echo   F- Foxtrot   G- Golf    H- Hotel   I- India

J- Julitet  K- Kilo  L- Lima   M- Mike  N- November  O- Oscar  P- Papa  Q- Quebec  R- Romeo

S- Sierra  T- Tango  U- Uniform  V- Victor  W- Whiskey  X- X-ray  Y- Yankee  Z- Zulu

Brzmi dziwnie? Na początku może tak. Jednak po dłuższym przyswajaniu od razu narzuca się jasność i prostota tego alfabetu. A przecież prostota, jasność i szybkość w lotnictwie jest bardzo, ale to bardzo ważna. Nie ma czasu na wielominutowe wymiany zdań "w eterze". Komunikaty są dość krótkie i jasne. Między innymi dzięki tym literom. 

Do czego służą? Najprostsze, co mogę napisać to do komunikacji pomiędzy kontrolerami, pilotami oraz innymi służbami. Oprócz tego są wykorzystywane do znakowania samolotów, dróg kołowania, dróg postojowych. A jeszcze najogólniej- są powszechnie stosowane w lotnictwie.

Pokażę na przykładzie znaków rejestracyjnych samolotów jak taki alfabet działa. Bo też i w tym jest wykorzystywany. Znaki rejestracyjne to jakby "samochodowe tablice rejestracyjne". Wygląda on tak:
 XX-XXX -  prawie jak polski kod pocztowy prawda ? :)

Dwie pierwsze litery, bądź cyfry oznaczają kraj przynależności samolotu. Krótko mówiąc- w jakim kraju statek powietrzny jest zarejestrowany. W przypadku Polski są to litery SP. Czyli S- Sierra ; P- Papa. 


Na powyższym samolocie (na innych też) znaki rejestracyjne umieszczane są na tylnej części kadłuba i pod spodem skrzydeł. W tym przypadku Boeing 787 Dreamliner ma znaki SP-LRB. Czyli Sierra Papa - Lima Romeo Bravo. 


Tutaj mamy OY-VKA czyli Oscar Yankee - Victor Kilo Alfa. I jeszcze jeden i już ostatni na dziś przykład.


CS-DTM. Czyli Charlie Sierra - Delta Tango Mike. Trudne? Chyba nie. Choć na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak jakieś niezrozumiałe dziwactwo. 

Mam nadzieje, że nieco inny wpis Was nie zanudził. Ale wręcz odwrotnie. Trochę pokazał coś innego, równie ciekawego jak przedstawianie przeróżnych miejsc. Czy takie "lotnicze różności" Wam pasują :) ? 

Dziękuję, że tu zaglądasz. To miłe :) Zaglądaj częściej :) :) :)

środa, 7 maja 2014

Konkursowo na Lotnisku Chopina czyli Jubileuszowy spotting

Ostatni wtorek spędziliśmy na lotnisku w Warszawie. A to wszystko za sprawą konkursu, w którym wzięliśmy udział. 

Konkurs został zorganizowany z okazji 80-lecia uruchomienia Lotniska Chopina w Warszawie. Aby wygrać nagrodę w postaci obejrzenia tego miejsca niejako od kuchni, należało poprawnie odpowiedzieć na 3 pytania. Dotyczyły one obecnego patrona, pierwszego miliona pasażerów a także ilości połączeń w określonym czasie. Pierwsze 30 osób, które odpowiedziało poprawnie wygrywało. 

Nagrodą było wejście na płytę lotniska i  jubileuszowy spotting. Spotting czyli robienie zdjęć statkom powietrznym. Dzień "odbioru wygranej" przypadł na wtorek. Akurat na równą 80. rocznicę. Oczywiście byłem bardzo zadowolony, że udało nam się wygrać. Byłem też ciekaw jak to jest być tak blisko samolotów. Zazwyczaj lotnisko oglądam tylko z jednej strony - pasażera. A tu nadarzyła się taka okazja. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć. Jedne lepsze, drugie gorsze. Ale doświadczenie zdecydowanie przyjemne.

Pewnie dla części osób to nic nadzwyczajnego, ale dla pasjonata lotnictwa to nie lada gratka. Dziś pokażemy Wam trochę zdjęć z tego wydarzenia. Ale nie będą na nich tylko samoloty. 

przepustka umożliwiająca wejście na teren lotniska


Bombardier Dash 8 Q-400 linii Eurolot

Airbus 320  Air France



























Na płytę lotniska weszliśmy ok. godziny 16. Zakończenie miało nastąpić o 19.30. Przez cały ten czas ruch odbywał się non-stop. Ruch jest zaplanowany w taki sposób, że są konkretne fazy. Fazy przylotów i odlotów. Przez te nieco ponad 3 godziny załapaliśmy się oczywiście na wszystkie. 

Boeing 737-800 Enter Air
Embraer 190 Finnair
Airbus 320 Lufthansa
A tak wygląda miejsce, w którym urzędują kontrolerzy ruchu lotniczego. To oni między innymi dbają o to,aby wszystkie loty odbywały się bezpiecznie. 


Jak powszechnie wiadomo niechcianymi gośćmi na lotnisku są przeróżne zwierzęta. Czy to lisy, zające, ptaki. Jednakże takie miejsce jak lotnisko jest rozległe i do tego miejscami zielone. Nic więc dziwnego, że zdarza się tu zobaczyć nieproszonych gości. 

Saab 340 Sprint Air

Dlatego też oprócz sztabu ludzi czuwających nad bezpieczeństwem lotów, czuwają też zwierzęta. A są nimi na przykład psy oraz ptaki drapieżne. W momencie gdy zauważa się stado ptaków, jest wzywany sokolnik wraz z sokołem oczywiście. Sokół ma za zadanie odstraszać wszelkiego rodzaju zwierzynę. Na lotnisku w Warszawie służbę pełni 9 sokołów. W tym ten poniżej.



Cały czas jednak lotnisko pracuje normalnie i operacje są wykonywane na bieżąco. 

Embraer 170 Polskich Linii Lotniczych LOT
Boeing 737-700 KLM Royal Dutch Airlines
kołujący po lądowaniu Airbus 320 British Airways

Załapaliśmy się też na kilka odlotów Boeinga 787 Dreamliner. Podróżowaliśmy też jakiś czas temu  na jego pokładzie i pisaliśmy o tym tu i tu.

Boeing 787 Dreamliner LOT



I znowu trochę mniejszy samolot z rodziny Boeinga.

Boeing 737-800 Canjet

Przez cały nasz pobyt na lotnisku, można było zauważyć samolot zataczający kręgi nad lotniskiem. To trochę łudzące, bo samolot wcale nie latał bezpośrednio nad portem lotniczym, ponieważ był na wysokości co najmniej 10 km nad ziemią. Tym samolotem był AWACS - samolot NATO-wski. Ostatnio dużo się o nim słyszało w mediach za sprawą wydarzeń związanych z Ukrainą. Wykonywał on patrol nad Polską. 



3 godziny minęły w sumie bardzo szybko.  Myślę, że taka okazja prędko się nie pojawi. Warto było zobaczyć te miejsce nieco z innej strony. 

A już w przyszłym tygodniu wybieramy się na krótko na północ naszego kraju. O czym pewnie też napiszemy. A za niedługo lecimy do Wrocławia. 



Miło nam, że nas odwiedzasz. Dziękujemy. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly