Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widoki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widoki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 listopada 2016

Polignano a Mare. Widoki.

Kilkudniowy wypad do Włoch, drugi w moim życiu (pierwszy znajdziecie tu) minął mi bardzo szybko. Z kolei dziś uświadomiłem sobie, że to już niemal dwa tygodnie od mojej ostatniej podróży. Mam wrażenie jakby te dwa tygodnie minęły mi jeszcze szybciej niż sam wyjazd. Trochę to smutna konstatacja, ale niestety w zupełności prawdziwa. Dlatego też to najwyższa pora, abym zaczął prezentować na blogu te miejsca, które miałem okazję odwiedzić.

W tym wpisie zapraszam Was do Polignano a Mare, miejscowości oddalonej o nieco ponad 30 km od centrum Bari. To właśnie tam spędziłem jeden, w zasadzie cały dzień. O szczegółach takich jak dojazd czy informacje o mieście, będziecie mogli przeczytać w kolejnych postach. Tymczasem chciałbym Wam pokazać malownicze widoki, które można podziwiać podczas pobytu w Polignano a Mare. Zapraszam do oglądania. 




Jak widać, początkowo dzień był dość pochmurny, jednak nie wiadomo kiedy, nagle zrobiło się bardzo ciepło, słońce zaczęło wyglądać zza chmur. Dzięki temu wszystko dookoła nabrało zupełnie innych kolorów. W szczególności mam na myśli wodę, skały i niebo. 



Jeśli chodzi o mnie to mógłbym stać godzinami wpatrując się w morze, w rozbijające się fale o skały. 





Będąc w tym miejscu i stąpając momentami po skalistym wybrzeżu, miałem nieodparte wrażenie, że jestem np. w Szkocji, Irlandii, (choć tak naprawdę nie miałem jeszcze okazji odwiedzać ani jednego, ani drugiego kraju), a wszystko przez soczystą zieleń na skałach. Stąd moje skojarzenie może mniej niż bardziej trafne.



Z tego co mi wiadomo do Polignano a Mare głównie przyjeżdża się po to, co właśnie zobaczyliście - po widoki. Nie ukrywam, że rzeczywiście jest to malowniczo położone miasto i widoki, które zapewnia wywarły na mnie niemałe wrażenie. 

Na koniec, zostawiam Wam jeszcze kilka ujęć, a wkrótce kolejne wpisy i... podróże.





Jestem ciekaw czy lubicie takie widoki :) ?

O pierwszym wyjeździe do Włoch, podczas którego odwiedziłem Como, Mediolan mogliście przeczytać w następujących wpisach: 





niedziela, 24 kwietnia 2016

Lotnicze różności - świat z okien samolotu

Dla odmiany i jednocześnie przerwy od maltańskich wpisów, zapraszam na niezbyt długą, ale mam nadzieję, że całkiem przyjemną - podniebną podróż z widokami. Ostatni wpis w części "Lotniczo" opublikował się stosunkowo dawno. Dlatego też pomyślałem, że czas najwyższy to nadrobić. 

W tym wpisie pokażę Wam wybrane zdjęcia, które robiłem podczas swoich podróży przez okna samolotów. Zdjęcia są różne. Tak jak każdy lot jest różny. Są nowsze i starsze. Czasem widać na nich tylko skrzydło, a czasem tylko to co znajduje się ok. 10-11 kilometrów pod samolotem - czyli krajobraz. Nie zmienia to faktu, iż o każdym z nich potrafię coś napisać - kiedy, w jakich okolicznościach zostało zrobione. Dlaczego ? Chyba dlatego, że do podróży samolotami przywiązuję dość dużą uwagę, co może wydawać się dziwne. Mam tego świadomość. Ale mam tak z jednego głównego powodu. Jak zapewne część z Was kojarzy, jestem pasjonatem lotnictwa. Dlatego też różne widoki czy sytuacje zapadają mi w pamięć na bardzo długo, z czego akurat niezwykle się cieszę. 

Gotowi na lotniczą podróż ? To lecimy. 

Poniższe zdjęcie jest na blogu dość "popularne". Głównie dlatego, że stanowi tło dla strony, a także na Facebooku, Google+ czy Instagramie jest zdjęciem profilowym. Zostało zrobione w drodze do Wiednia, trochę ponad 3 lata temu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będę prowadzić bloga podróżniczego. Lubię je, ze względu na błękitne niebo, które odcina się od prawie złocistych chmur oraz dlatego, że samo w sobie jest po prostu dość, a może nawet bardzo wyraźne, konkretne. 

trasa: Warszawa-Wiedeń, linia lotnicza: PLL LOT, samolot: Embraer 175
To już nieco ponad 9 godzinny (jeśli dobrze pamiętam), lot do Kanady, a dokładnie do Toronto. Leciałem wówczas samolotem typu Boeing 787 Dreamliner. Dużo śniegu, trochę górzysto, a wszystko gdzieś nad Islandią. 
Warszawa-Toronto, PLL LOT, Boeing 787 Dreamliner
Skoro była mowa o górach to tu już doskonale je widać. Alpy w drodze powrotnej z Gran Canarii, 9 lat temu. Muszę przyznać, że mnie samemu bardzo to zdjęcie się podoba. Choć od strony technicznej na pewno można by mu wiele zarzucić - jakoś za dużo niebieskiego i jaskrawości nie wiadomo dlaczego. 

Las Palmas-Warszawa, LTE, Airbus 320
Chmury czy winglety odbijające się w skrzydle też lubię. W drodze do Sztokholmu. 

Warszawa-Sztokholm, Ryanair, Boeing 737-800
Lot powrotny z Barcelony. Powoli zapadał zmrok. Pamiętam, że nawet na chwilę przysnąłem co raczej naprawdę rzadko mi się zdarza w samolocie. W skrzydle odbija się żuraw LOT-u, a na oknie delikatne kryształki lodu. 

Barcelona-Warszawa, PLL LOT, Embraer 195
Najnowsze zdjęcie z moich podróży lotniczych. Rejs na Maltę. Powoli wlatywaliśmy nad Morze Śródziemne. Stąd już było całkiem niedaleko :) 

Warszawa-Malta, Wizz Air, Airbus 320
Tu byliśmy już na krótkiej prostej. Nie minęła minuta jak wylądowaliśmy na Malcie. W oddali widać platformę. 


Niedługo po starcie zawsze wyglądam przez okno, obserwując oddalające się lotnisko. Oczywiście tylko wtedy jeśli dookoła nie ma chmur. Tu doskonale widać lotnisko im. Vaclava Havla w Pradze. 

Praga-Warszawa, PLL LOT, Embraer 195
W tym przypadku nie było mowy o dostrzeżeniu lotniska. Na ziemi było okropnie. Ciężkie, gęste chmury i tylko szarość. Tuż po starcie do Brukseli, samolot przebijał się przez kolejne warstwy chmur, aż tu nagle stała się całkiem przyjemna jasność o poranku. Doceniam to, że "na wysokości" niemal zawsze świeci słońce.
Warszawa-Bruksela, PLL LOT, Embraer 175
Warszawa-Wiedeń, PLL LOT, Embraer 175
Powoli zbliżamy się do końca. Do końca też musiała dobiec tygodniowa podróż na Maltę, a szkoda. Ale tak to już jest. Kiedy na górze jeszcze trochę było jasno, na dole było już widać włączone latarnie, światła. Zanim wylądowaliśmy to zrobiła się kompletna noc.

Malta-Warszawa, Wizz Air, Airbus 320
Powrót z Londynu. 5 lat temu. Już gdzieś na Polską, zniżanie do lądowania w trakcie. Nie lubię takiej pogody - czyli wiatru, licznych chmur. Zwłaszcza jeśli ostatnie kilka dni spędzało się w słonecznym i ciepłym miejscu. 

Londyn-Warszawa, PLL LOT, Boeing 737-400
Rok temu byłem na Bałkanach. Punktem startowym do ich odkrywania, ale też i metą był Belgrad. Pierwszy raz miałem okazję lecieć serbskimi liniami lotniczymi - Air Serbia. Na zdjęciu powrót z Bałkanów, tuż przed wlotem w polską przestrzeń powietrzną. 

Belgrad-Warszawa, Air Serbia, Boeing 737-300
Po około 40 minutach moim oczom ukazała się Warszawa, przed godziną 9 rano. Nie pamiętam, aby tak dobrze było ją kiedyś widać.  Dlatego też jestem zadowolony, że tak ją utrwaliłem. 


To już koniec lotów. Jestem ciekaw czy Wam się podobało. Jak pewnie zauważyliście zdjęcia są naprawdę różne. Ale z każdym z nich wiążę pewne historie - niekiedy w ogóle nieistotne dla ogółu, ale ważne dla mnie. Dlatego też nawet po jakimś czasie lubię przeglądać różne zdjęcia i sobie przypominać jak to było. To chyba się nazywa... magia zdjęć ?! :) 

Czy któreś zdjęcie spodobało się Wam szczególnie, a może jest ich więcej ? Podziwiacie widoki za oknem samolotu i robicie zdjęcia tak jak ja :) ? 


środa, 2 marca 2016

Myślami i zdjęciami wciąż na Malcie...

Niedługo minie tydzień od powrotu z Malty. To właśnie tam spędzałem ostatni tydzień lutego, właściwie w całkowitym, w pełni świadomym i co najważniejsze zamierzonym oderwaniu od rzeczywistości, którą postanowiłem zostawić tuż przed wejściem do samolotu, na lotnisku w Warszawie. Taki był po prostu plan - odpoczynek i wyciszenie się. Był to bardzo udany wyjazd, którego wypatrywałem w swoim kalendarzu z niecierpliwością. W końcu. Udało się. Poleciałem i wróciłem. Problem w tym, że w moim przekonaniu trochę za szybko. Chciałoby się jeszcze. Dlatego też pewnie nadal myślami, ale też i zdjęciami jestem wciąż na Malcie, słonecznej Malcie, z dala od wszechobecnej od jakiegoś czasu szarugi dookoła. Powrót do rzeczywistości, od której się oderwałem pewnie potrwa i nie będzie łatwy, ale tak to już jest. Na szczęście są wspomnienia i zdjęcia, którymi można się nacieszyć i przez chwilę znaleźć się ponownie "tam". W najgorszym wypadku gdyby i to nie pomagało to zawsze można zaplanować podobną podróż.

Jest to pierwszy maltański wpis i z pewnością nie ostatni. Jest przecież tyle do opisania i pokazania. W tym pokażę Wam gdzie są jeszcze moje myśli, a wszystko dzięki zdjęciom :)


Nad morzem, skalistym brzegiem i widokiem na sąsiednią wyspę - Gozo. 


Nad brzegiem, w który uderzają morskie fale, a kropelki wody lądują niekiedy na skórze.  


W stolicy Malty - Valletcie i jej zakątkach. 


W przepięknej Konkatedrze św. Jana, której wnętrze może przyprawiać o zawrót głowy. 


W maltańskich, wąskich uliczkach i zakamarkach.



Na przerwie na kawę z maltańskim różowym winem i maltańską przekąską w roli głównej.


Czasem też na Gozo z widokiem na Maltę. 


W malowniczych zatokach, zatoczkach, gdzie można zobaczyć kolorowe łódki, ale też i większe jednostki.



Znowu nad brzegiem morza, ale o zachodzie słońca, kiedy to niebo stawało się pomarańczowe.



W samolocie. Kiedy to fragmenty oddalającej się Malty wystawały spod odbijających się w skrzydle chmur, a ja mogłem jeszcze rzucić ostatnie spojrzenie w kierunku wyspy. Już wtedy chciałem wrócić. I wrócę. 


 I w jeszcze wielu innych miejscach... .

Ciekawi mnie czy po przeczytaniu wpisu, obejrzeniu zdjęć jesteście w stanie zrozumieć, dlaczego myślami jestem jeszcze tam ? Chcielibyście się znaleźć w podobnych okolicznościach, podoba się Wam ? Może ktoś z Was był już na Malcie, albo się na nią wybiera ? 

Wkrótce kolejne wpisy poświęcone Malcie. Wypatrujcie ich :) 

sobota, 13 lutego 2016

Frankfurt z wysokości - widoki z Frankfurt Main Tower

Będąc we Frankfurcie nad Menem, właściwie nie sposób nie zauważyć licznych w tym mieście wieżowców. Wpisały się one na dobre w krajobraz tego miasta i wydaje mi się, że są już jego nieodłącznym elementem. 


Jednym z takich budynków, do którego można swobodnie wejść, a nawet wjechać na ostatnie piętro i podziwiać panoramę miasta jest ponad 200 - metrowy wieżowiec Main Tower, a dokładnie Frankfurt Main Tower składający się z 56 pięter nad ziemią (kilka pięter znajduje się również pod ziemią). 


Na co dzień Main Tower jest miejscem pracy wielu ludzi. Jednak będąc tam w niedzielę tłumów nie doświadczyliśmy. 


Docierając do Main Tower trzeba było przejść przez mini park, w którym natknęliśmy się na wiewiórkę :)  



Przed wejściem do budynku, jeszcze jedno spojrzenie w górę. 


Po wejściu okazało się, że kolejka do kasy nie jest duża, a zatem zakup biletu przebiegł sprawnie. Koszt biletu dla osoby dorosłej to 6,50 EUR. Szczegółowe ceny na poniższym zdjęciu. 


Po odejściu od kasy wraz z biletem i ulotką należało się udać do kontroli bezpieczeństwa. Musiał ją przejść każdy, kto chciał wjechać na górę. Wyglądała ona standardowo - przejście przez bramkę i prześwietlanie toreb, plecaków. Następnie, aby móc przejść do wind trzeba było zeskanować kod kreskowy z biletu, w celu otworzenia bramki. 


Wjazd na platformę widokową (55-56 piętro) trwał ok. 40-45 sekund, jeśli dobrze pamiętam. Winda mknęła naprawdę szybko i po krótkim czasie znaleźliśmy się w punkcie docelowym. Po opuszczeniu windy należało jeszcze kawałek przejść schodami - bardzo krótki odcinek. Jakby mało było wrażeń po jeździe windą, oczom ukazały się takie widoki :)





Chciałoby się rzec - Frankfurt jak na dłoni, ale tak rzeczywiście było. Dookoła pełno innych wieżowców, mniejszych budynków, katedra, rzeka Men, główny dworzec kolejowy czy wieża telewizyjna. 





Na koniec dwie panoramy.



Początkowo zastanawiałem się czy w ogóle brać pod uwagę w planie zwiedzania miasta, wejście na Main Tower. Po fakcie stwierdzam, że wizyta na dachu była dobrym pomysłem i jeżeli ktoś z Was będąc we Frankfurcie będzie się wahać czy wejść to ze swojej strony zachęcam. 

Podoba Wam się Frankfurt z takiej perspektywy ? Lubicie oglądać tego typu widoki z wysokości czy to raczej atrakcja nie dla Was ?

Jeśli lubicie oglądać miasta "z wysokości" to możecie zajrzeć na wieżę CN Tower w Toronto.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly