Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoloty-B787 Dreamliner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoloty-B787 Dreamliner. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2013

Spokój i komfort czyli podróż Premium Economy Class w LOT

Minęło już sporo czasu od mojego pomysłu na kolejny wpis. Ostatnimi czasy dni lecą bardzo szybko. Ledwie zaczął się tydzień, a jutro już czwartek wkrótce piątek i znowu kolejny weekend. W związku z tym mija też dużo czasu od moich ostatnich wojaży. 
Dzisiejszy wpis: jak mówi tytuł, będzie poświęcony temu, jak podróżowałem do Toronto. Więcej o Kanadzie możecie przeczytać tu do czego zapraszam. 

Zaczęło się miesiąc, może dwa przed wylotem. Musiałem przecież kupić bilety. Spędziłem nad tym kilka ładnych dni. Rozważałem naprawdę przeróżne opcje. A to z przesiadką a to bez. Zrodził się w mej głowie nawet taki pomysł, aby przy okazji zwiedzić jakąś stolicę, w której miałbym zmieniać samolot. W pierwszej wersji miało to wyglądać tak, że byłbym w Rzymie ok. 30 godzin. Oczywiście większość tego czasu spędziłbym w mieście, zwiedzając je. Na tyle o ile by się dało. Perspektywa siedzenia na lotnisku i czekaniu też mnie nie radowała. W końcu podjąłem decyzję. Bez przesiadki,  narodowym przewoźnikiem. 

Ponieważ był to lot długodystansowy, zdecydowałem się na rezerwację biletu w klasie pośredniej. Pośredniej pomiędzy ekonomiczną a biznes. Mianowicie w Premium Club/Premium Economy. Nie ukrywam, że kierowałem się również ciekawością nowego produktu oferowanego przez Polskie Linie Lotnicze LOT. I nie żałuję.

Już na samym początku warto wspomnieć, że pasażerowie podróżujący w klasie Premium mogą nadać dwie walizki o wadzie nie przekraczającej 23 kg - każda oraz mieć dwa bagaże podręczne nie przekraczające łącznie wagi 12 kilogramów. Jak się później okazało był to dla mnie duże udogodnienie, ponieważ na powrót nie byłem w stanie się spakować w jedną walizkę. Kolejną rzeczą są specjalne stanowiska do odprawy, które obsługują klasę biznes, a także opisywaną przeze mnie klasę premium. Nie musimy oczekiwać w kolejkach. Ostatnim przywilejem, który możemy poczuć na ziemi to pierwszeństwo wejścia na pokład samolotu. Obsługa gate'a zapowiadając boarding informuje, że priorytet wejścia mają osoby o ograniczonej sprawności ruchowej, klasa biznes oraz Premium. Tu również nie musimy oczekiwać w kolejce. 

Po wejściu do samolotu Boeing 787 Dreamliner załoga pomagała odnajdywać swoje miejsca. Fotele w klasie Premium są zdecydowanie szersze i wygodniejsze niż w klasie ekonomicznej. Dodam, że mam porównanie, ponieważ zimą podróżowałem Polskim Dreamlinerem i siedziałem w ekonomicznej. Pierwsze co rzuca się w oczy to właśnie wielkość foteli a także przygotowanie tej części samolotu do lotu oraz to, że w tej klasie jest 21 miejsc. Co sprawia, że lot jest przyjemniejszy, gdyż przebywa się z mniejszą ilością ludzi.
Na fotelach czekały już zapakowane poduszki i koce. A w kieszeniach przednich foteli były malutkie kosmetyczki, w których była opaska na oczy, stopery douszne, skarpetki, szczoteczka do zębów. W trakcie lotu dostaliśmy też słuchawki.
Pasażerowie klasy ekonomicznej również mogą liczyć na koce i poduszki, ale na kosmetyczki już nie. Muszą za nie zapłacić w samolocie. 




Po tym jak zająłem już miejsce podeszła do mnie stewardessa z tacą, która zaproponowała coś do picia. Wybór był duży. Woda, soki, wino musujące. Następnie można było wybrać prasę. 

Niedługo po starcie rozdano nam menu. A także ponownie proponowano napoje. 



Jak widać wybór był naprawdę szeroki. Wszystko było świeże, smakowite i elegancko podane. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że porcję są małe. To prawda. Nie są duże. Jednak ogólna ilość posiłków w trakcie lotu a także możliwość korzystania non-stop z przekąsek i napoi sprawia, że głodni na pewno nie będziemy. Poniżej posiłki z lotu do Toronto i z powrotem.








Jedzenie to nie wszystko. Do naszej dyspozycji mamy również system indywidualnej rozrywki. Dużo w nim różnych filmów, seriali, książek i gier. Monitor jest wyjmowany jakby z podłokietników. Wielkość wystarczająca. Aby podróż mijała nam komfortowo, możemy rozłożyć siedzenie do pozycji półleżącej. Odchylenie jest zdecydowanie większe niż w klasie ekonomicznej. Dodatkowo jest regulowany zagłówek i podnóżek. W trakcie lotu są zaciągnięte zasłonki co sprawia, że jesteśmy odseparowani od reszty samolotu. Do naszej dyspozycji cały czas pozostaje personel pokładowy, który naprawdę stara się o to, aby nasza podróż była dla nas czymś wyjątkowym. 

Małym minusem jest odległość do toalety. Aby się do niej dostać należy przejść przez pół samolotu uważając, aby na nikogo nie wpaść i np. go nie obudzić. Kolejną rzeczą są kolejki do toalet. No i wnerwiające wręcz było to, gdy nie można było wrócić na swoje miejsce przez 10 minut, bo akurat w tym czasie było zablokowane przejście przez personel pokładowy z wózkiem. Ale wiadomo, że przynajmniej takie niedogodności trzeba znieść. 

Ciekawym rozwiązaniem jest upgrade do Premium Class. Spotkałem się z tym w czasie powrotu. O ile na lot do Toronto samolot był pełniusieńki to na powrót było nieco mniej ludzi. W związku z tym załoga ogłosiła, że są wolne 2 miejsca w klasie Premium i chętne osoby za dopłatą mogą zmienić swoje miejsce i przenieść się do Premium. Skorzystała 1 osoba. Nie wiem ile taki upgrade kosztuje. Dowiedziałem się również kilka tygodni temu, że LOT wprowadził do swoich usług kolejny upgrade. Meal upgrade. Oznacza to tyle, że siedząc w klasie ekonomicznej, można za opłatą mieć takie posiłki jak w Premium Class i Businnes. Posiłki w Premium i biznesie są właściwie takie same. Niektórzy mówią, że już Premium to prawie jak biznes. I to jest prawda. 

Podróż na pokładzie Dreamlinera w klasie Premium Economy była bardzo udana. Doglądający pasażerów personel pokładowy, starający się o to, aby uprzyjemnić lot oceniam bardzo wysoko. Równie wysokie noty należy wystawić samej klasie podróży. Poczynając od udogodnień na "ziemi" a kończąc na samolocie. Taką opcję podróży wybrałbym drugi raz. 


W związku z pojawiającymi się pytaniami, wątpliwościami odnośnie tego czy jest to artykuł sponsorowany informuję, że nie jest. Gdyby taki był na pewno bym to zawarł w treści.

Dziękuję, że odwiedzasz T&M podróżniczo :)

niedziela, 18 sierpnia 2013

Welcome to Canada

Jest godzina 20 czasu lokalnego czyli 2 polskiego. Po niespełna 9 godzinnym locie wylądowałem na lotnisku Pearson Intl w Toronto. Pogoda ładna, ciepło.

W czasie lotu nie było czasu się nudzić. Zaraz po starcie przedstawiono pasażerom plan jak będzie wyglądać lot. Podczas podróży podano nam dwa posiłki obiad oraz przed lądowaniem kolację. Jako dodatek był również deser. Między posiłkami kilkukrotnie proponowano napoje i przekąski. Wszystko było smaczne i dobrej jakości. Produkt oferowany przez naszego narodowego przewoźnika jakim jest sam samolot B 787 Dreamliner oraz klasa podróży Premium Economy zdecydowanie godny polecenia. Cała załoga była pomocna, przemiła i dokładała wszelkich starań, aby podróż upłynęła w jak najlepszej atmosferze. 








W przerwach kiedy nie trzeba było jeść można było się zrelaksować. Część pasażerów odpoczywała.Jednak większość korzystała z indywidualnych systemów rozrywki. Za bardzo nie miałem ochoty na oglądanie filmów,ale z ciekawości sprawdziłem co można obejrzeć. Daleko nie zaszedłem,  bo pierwsza wyświetlona pozycja mnie zainteresowała. Operacja Argo - miałem iść do kina, ale nie wyszło no to tu obejrzę.  I tak oto w ten sposób podróż szybko minęła. 

W czasie lotu rozdano nam deklaracje celne,które koniecznie każdy pasażer ma obowiązek wypełnić. Jeżeli ktoś miał problemy z jej wypełnieniem,załoga chętnie pomagała. 

Po przylocie i dłuuuugim kołowaniu do Terminala udałem się na kontrolę celno-graniczną oraz po odbiór bagażu. Kolejka do kontroli była długa,ale w miarę jakoś szło. Dostałem kilka pytań kontrolnych od pogranicznika. Po co przyjechałem, na ile, do kogo, czy to mój pierwszy przyjazd do Kanady i czy to co zamieściłem w deklaracji to prawda. Po udzieleniu odpowiedzi pieczątka i Welcome to Canada. 

Pierwsze wrażenie po przylocie wcale nie jest dobre. Wygląd oficerów celnych, granicznych, którzy robią łaskę, że pracują i przyjmują typowo wygodnickie, amerykańskie pozycje za biurkiem nie jest szczególnie dobrze odbierany. Przynajmniej przeze mnie.

 Wczoraj byłem na "miejscowych mazurach"  w Wasaga Beach. W planach niedalekich Toronto i Niagara. W następnym wpisie powiem też czy w pełni udało mi się przestawić na czas lokany.

Dziękuję za wizytę :) 

sobota, 5 stycznia 2013

Polski Dreamliner

Stało się. LOT rozpoczął sprzedaż promocyjnych rejsów swoją najnowszą maszyną - Dreamlinerem. Jako osoba więcej niż lubiąca latanie samolotami, nie mogłem sobie odmówić przyjemności i zakupiłem bilety  Warszawa-Wiedeń-Warszawa. Tanio nie było, ale należało się tego spodziewać. Krótki dystans, bo lot z Wiednia trwał nieco ponad 1h. Nie powiem, przed odlotem pasażerom towarzyszył pewien niepokój "Czy na pewno polecimy Dreamlinerem"? Przyleciał po nas samolot o znakach rejestracyjnych SP-LRA - pierwszy egzemplarz, który otrzymał narodowy przewoźnik. Ten samolot wyposażony jest w trzy klasy podróżne. Klasa ekonomiczna, Premium Economy- podwyższony standard w stosunku do Economy oraz klasę Elite Club czyli biznes. Komfort super, sporo miejsca, indywidualny system rozrywki dla każdego pasażera. Zupełnie coś odmiennego od obecnej floty dalekiego zasięgu, którą posiada LOT. Ale to również konkurencja dla innych linii lotniczych dot. produktu klasy biznes, która w LOTowskim 787 stoi na bardzo wysokim poziomie. 


Boeing 787 Dreamliner to zupełnie nowa jakość w lotnictwie. Kilka innowacji technicznych takich jak wykorzystanie licznych materiałów kompozytowych w budowie kadłuba tego samolotu, zastosowanie nieco inaczej wyglądających łopatek silnika, a nawet charakterystyczne zakończenie obu silników- to wszystko sprawia, że  ta maszyna jest cichsza, bardziej ekonomiczna, przyjazna dla otoczenia.


Z pozycji pasażera mogę powiedzieć, iż rzeczywiście samolot w czasie lotu jest cichszy. Jest również przyjemniej ze względu na oświetlenie LED, które można konfigurować na wiele sposobów - bardzo przydatna funkcja podczas przekraczania stref czasowych. Nie ma problemu z ulokowaniem bagażu podręcznego, schowki są bardzo pojemne. Ogólnie jest dużo miejsca. Ciekawostką dla mnie był brak przesłonek w oknach. Okazało się, że okna można przyciemniać za pomocą specjalnego przycisku. Wiem tylko tyle, że działa to na zasadzie ciekłego kryształu ;). Ważne również jest to, że w tym samolocie wilgotność powietrza jest o wiele większa w porównaniu do innych maszyn - nie jest zbliżona do zera.
Wprost idealnym rozwiązaniem dla podróżujących wiele godzin jest indywidualny system rozrywki pokładowej (to te monitorki w fotelach na zdjęciu poniżej). Dzięki temu możemy słuchać muzyki, oglądać filmy, czytać, grać czy śledzić przebieg naszego lotu. Lot był bardzo udany, szkoda że trwał tak krótko.
Na pamiątkę, każdy pasażer otrzymał certyfikat.



Więcej o wyjeździe do Austrii we wpisie Wiedeń moimi oczami.



A to inne zdjęcia z pokładu Dreamlinera, z moich późniejszych lotów oraz link do wpisu o klasie Premium.








Cieszę się, że jesteś tu i mogliśmy razem zajrzeć do wnętrza Dreamlinera :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly