niedziela, 9 sierpnia 2015

Newborn Kosowo. Newborn Prisztina.

Poprzedni wpis obfitował w widoki, które można podziwiać jadąc do Kosowa przez Albanię. To góry, lasy i łąki towarzyszyły przez większość czasu. Jak dało się zauważyć sama droga, którą się poruszaliśmy była dobra, a nawet bardzo dobra. W tym wpisie trochę stolicy Kosowa - Prisztiny. 


Kosowo wita. Naczytawszy się informacji i porad w przewodnikach, na stronach internetowych o problematycznym stawianiu pieczątek do paszportów przez kosowskich pograniczników (w szczególności jeśli ktoś ma zamiar pojechać, wrócić do Serbii) stwierdziłem, że i ja wolę dostać pieczątkę na osobnej kartce tak ażeby nie znalazła się ona w moim paszporcie. Nic z tego. 
Nie było absolutnie mowy o jakiejś kartce ani też wjechaniu na dowodzie osobistym. Paszport musi być i już. No i był. Pieczątka wjazdowa kosowskich służb granicznych również. No trudno pomyślałem, przecież jeszcze nie wracam do Serbii to nie będę się martwić na zapas. 

Republika Kosowa to jedno z najmłodszych państw świata. Niepodległość została uchwalona w 2008 roku. Nie jest tajemnicą, że kilkadziesiąt krajów (w tym Serbia) nie uznaje tej decyzji ani też nie utrzymuje z Kosowem stosunków dyplomatycznych. Jednak istnieje sporo krajów, które uznały Kosowo za niepodległe państwo. Niejako w podziękowaniu tymże krajom, została stworzona w Prisztinie specjalna instalacja - pomnik Newborn. 


Obecnie już dość obsmarowane, ale początkowo na każdej z liter, znajdowały się dobrze widoczne flagi państw, które uznały państwowość Kosowa. Choć może się nie wydawać, ale to symboliczne i jednocześnie bardzo ważne miejsce dla mieszkańców Prisztiny, ale też całego Kosowa.

Sama Prisztina to największe miasto w Kosowie. Zamieszkuje ją ponad pół miliona ludzi. 

Jak jest ? Z przekazów głównie medialnych można wysnuć wniosek, że nie jest bezpiecznie, a na ulicach czają się tylko przestępcy i w ogóle lepiej mieć się na baczności. A samo państwo to dziwny twór z jeszcze bardziej dziwnymi ludźmi, bo przecież nie potrafili się dogadać i żyć normalnie. Przy okazji "ciągną" pieniądze od Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. 

Rzeczywistość. Nie twierdzę, że jest super bezpiecznie i nie ma w ogóle problemu przestępczości, bo taki istnieje zawsze. Nikt jednak nie biegał po ulicy z bronią, nie strzelał, nie kradł. Nie próbowano też wyciągać pieniędzy. Ludzie na ogół mili, sympatyczni, uśmiechnięci i po prostu zadowoleni. Było to widoczne na ulicy, w sklepie, czy w ogródkach piwnych. Atmosfera, otoczenie, styl życia sprawia wrażenie zdecydowanie bardziej wg. zachodnich wzorców niż bałkańskich. Będzie to z resztą widoczne na zdjęciach, które za moment będziecie mogli zobaczyć. Sympatii do świata zachodniego jest tam bardzo dużo. Przyjętym środkiem płatniczym jest €. 

Wypowiadam się na temat tego co widziałem w stolicy. Domyślam się, że poza nią, w mniejszych miejscowościach, w których nie byłem może być inaczej. 

Centrum (i nie tylko) Prisztiny pomimo bloków z płyty, starych budynków jawi się dość kolorowo. W zasadzie gdzie się nie obrócisz tam zaraz jakiś malunek. Sporo tego, trzeba tylko dobrze obserwować otoczenie. 




Lokal z poniższego zdjęcia o wdzięcznej nazwie Kolonat znajduje się w samym centrum miasta, pod koniec Bulwarów Matki Teresy. Podobno jest to podróbka Mc Donald's. 


Bulwar Matki Teresy to jedna z bardziej reprezentacyjnych ulic w Prisztinie. Wzdłuż niej ciągną się lokale usługowe, gastronomiczne, a także instytucje rządowe, kulturalne. Popularnymi ulicami są również Aleja Busha, Clintona. 




Na poniższym zdjęciu budynek misji policyjnej Unii Europejskiej - EULEX. 


Warto wspomnieć, że na jednym z ogrodzeń wokół budynków rządowych rozwieszone są zdjęcia osób, które zaginęły w trakcie konfliktu w końcówce lat 90-tych.


A to już Teatr Narodowy. 


To również dobre miejsce na wyeksponowanie pomników.




W Prisztinie nowe miesza się ze starym lub tym co nie jest dokończone. Doskonale jest to widoczne właściwie na każdym kroku. Sporo przykładów można znaleźć w okolicy bazaru i nie tylko.






Nie brakuje też meczetów. W bliskiej odległości od siebie widziałem dwa. 



To niejedyne miejsca kultu. W budowie jest Katedra Matki Teresy. Główne prace trwają już w środku choć brakuje jeszcze jednej wieży. 







Nieopodal katedry, znajduje się nietypowo wyglądający budynek. Jest to część uniwersytetu, a dokładnie biblioteka.




Bardzo często widocznym elementem są flagi. Wśród nich oczywiście Kosowa, ale też albańska, amerykańska, europejska, natowska. W samym Kosowie jest ich naprawdę dużo, w Albanii podobnie. Myślę, że ma to mieć na celu identyfikowanie się z poszczególnymi społecznościami międzynarodowymi. 



Muszę przyznać, że na pierwszy rzut oka Prisztina mi się spodobała nawet pomimo tego, że wiele rzeczy jest jeszcze w budowie lub do remontu. Może nie ma też zbyt wielu zabytków i miejsc do zwiedzania, oglądania, ale na jednodniową wycieczkę warto chyba do Prisztiny się wybrać.
Z pewnością będę chciał tam wrócić za jakieś 5-10 lat. Jestem przekonany, że to czas, w którym wiele się zmieni i będzie to spora metropolia. 

Pieczątki wyjazdowej z Kosowa do paszportu już nie dostałem. Natomiast chyba na wszelki wypadek albańscy pogranicznicy wbili zarówno pieczątkę wjazdową i wyjazdową (jak nigdy). Domyślam się, że chodziło o udokumentowanie wjazdu i wyjazdu do Kosowa przez Albanię. Mimo wszystko nie próbowałem posługiwać się paszportem, gdy wjeżdżałem do Serbii po raz drugi (pociągiem), ani też gdy z niej wylatywałem. Na szczęście wystarczył dowód osobisty. Jestem ciekaw czy rzeczywiście nie wpuszczono/wypuszczono by mnie do/z Serbii gdyby podczas kontroli paszportowej odkryto pieczątkę z Kosowa. 

Choć zobaczyłem tylko kawałek miasta, a co zrozumiałe tu pokazałem jeszcze mniej, jestem ciekaw czy zdecydowalibyście się na wizytę w Kosowie, a także w Prisztinie czy raczej nie interesują Was te rejony ? 
Inne wpisy z Bałkanów możecie znaleźć poniżej. Na koniec dodam, że bałkański cykl zbliża się już powoli ku końcowi.







42 komentarze :

  1. Pierwszy raz czytam o Kosowie w tego typu źródle. :) Prisztina robi bardzo przyjemne wrażenie - taka mieszanka... wszystkiego. Biblioteka pierwsza klasa, zgrabne świątynie... I ta "prozachodniość". No ale czegóż się spodziewać, skoro głównym "wrogiem" Kosowa wydaje się być Serbia, która zwraca się bardziej na wschód... ;). Interesuje mnie też niewyjaśniony status regionu... Nawet na wikipedii umieszczono dwa różne "infoboxy" w artykule poświęconym państwu... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem jest dość przyjemnie. Status pewnie jeszcze przez długi czas będzie niejednoznaczny.

      Usuń
  2. gdyby nie meczety, to skojarzenia bym miała z Ukrainą ładnych parę lat temu...

    OdpowiedzUsuń
  3. a jaka piękna pogoda! Dzięki za te migawki - Biblioteka wymiata. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie to nowe i bardzo ciekawe miejsca, nigdy nie byłam w okolicy, ale mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie tam pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To ciekawe miejsce..cóż wojny religijne niszczą i dzielą. Świetna ta relacją, bo sama tam raczej się nie wybiorę. Widać zmiany ale czas pokaże jak będzie dalej i kto jaki interes przedłoży jako najważniejszy...

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, spodziewałem sie chyba po tym Kosowie czegoś więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to wpis nie oddaje jednak moim zdaniem ciekawego miejsca jakim jest Prisztina, albo też rzeczywiście po prostu inaczej to sobie wyobrażałeś :)

      Usuń
    2. Prisztina jest ciekawa, ale ogólnie to dość nijaka. Polecam za to Prizren, wpisany na listę UNESCO - meczety, zdemolowane przez Albańczyków średniowieczne cerkwie, kamienne mosty, ładne położenie :)

      Usuń
    3. Być może wybiorę się do Prizen w przyszłości tak jak z resztą ponownie do Prisztiny. Masz rację. Niby trochę zachodnio, momentami ciekawie jednak dość dziwnie i nijako.

      Usuń
  7. Nie jest to moj wymarzony podrozniczy kierunek, dlatego dziekuje za ta wirtualna podroz z Toba.Fajnie bylo poznac to nawet urocze miasto, a budynek biblioteki rzeczywiscie jest interesujacy.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolonat od razu McDonalds mi się skojarzył:) Myślę, że warto zobaczyć, bo to kolejne nowe doświadczenie podróżnicze!

    OdpowiedzUsuń
  9. Z przekazów medialnych zazwyczaj można wysnuć podobne rzeczy o miejscach typu Kosowo. Fajna podróż, dzięki, bo niewiele wcześniej wiedziałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowałabym się, oj tak. Byliśmy w Serbii na Guča Festival i bardzo chętnie byśmy tam wrócili na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że by Cię wpuszczono. Mnie wpuszczono - zadawali tylko sporo pytań, ale to u mnie typowa sytuacja, jak ktoś przekartkuje mój paszport ;). Według mnie Kosovo jest ultrabezpieczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mi się wydaję. Być może spędziłbym dodatkowe minuty przy kontroli paszportowej. A więc to co piszą w przewodnikach nie zawsze musi się przydarzyć :)

      Usuń
  12. Hej, fajnie, że piszesz o Kosowie! Jestem ciekawa swoich wrażeń i trochę nie mogę się doczekać aż tam dotrę, choć zajmie mi to jeszcze parę miesięcy. Tak sobie myślę, że tak to trochę jest z tymi podróżami, że otwierają oczy na to, co wcześniej wydawało się strasznie i nieprzyjazne, a w rzeczywistości okazuje się dużo bardziej otwarte, pozytywne i takie, że aż nie chce się stamtąd wyjeżdżać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto się przekonać o czymś na własnej skórze :)

      Usuń
  13. Prisztina to bardzo ładne miasto. Dziękuję za super fotorelację! :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widać, że potrzeba im jeszcze wiele czasu na to żeby wyglądać bardziej europejsko, ale budynek biblioteki rzeczywiście bardzo oryginalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jeszcze czasu trochę potrzeba. Ale naprawdę będąc tam można się przekonać, że jest zdecydowanie bardziej europejsko niż bałkańsko.

      Usuń
  15. Ciekawe miejsce pod względem historyczno-społecznym, ale na wakacje raczej nie chciałabym się tam wybrać. Miasta z tak ponurą historią zostawiam sobie na krótsze wypady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Będąc tam jednak cały czas gdzieś z tyłu głowy zastanawiałem się nad tym co tam kiedyś zaszło.

      Usuń
  16. Bardzo fajna relacja, chciałabym się tam kiedyś wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Region ten niekoniecznie mnie interesuje. Owszem ciekawa historia, momentami aż żal patrzeć, ale jednak wybieram inne miejsca ;)
    Fajne zdjęcia. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Widać ogromny potencjał. Masz rację, przez następnych kilka lat może tam się naprawdę dużo zmienić, na plus oczywiście. Największe wrażenie zrobiła na mnie chyba uniwersytecka biblioteka. Taki budynek z przyszłości, który zapowiada, w jaką stronę pójdzie architektura Kosowa.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy byłeś w Kosowie? Bo zdziwiła mnie informacja o tym, że nie mogłeś wjechać na dowód... Kosowo oficjalnie uznaje polskie dowody i ja w ubiegłym roku nie miałem absolutnie żadnego problemu aby przekroczyć granicy na dowodzie. Zresztą Serbia też uznaje dowody, więc nie ma potrzeby pokazywać na jej granicy paszportu z ewentualną kosowską pieczątką (a taką mam sprzed 3 lat).

    A flagi amerykańskie to wyraz wielkiej miłości Albańczyków do US-manów - w końcu to Bill Clinton walnie przyczynił się do tego, że NATO zaczęło bombardować Serbów. W Prisztinie jest nawet pomnik tego prezydenta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiecień br. Co do miłości do Amerykanów no to no cóż... jest ona wszechobecna :)

      Usuń
    2. Jest pomnik, jest bulwar ("Bil Klinton"), jest sklep "Hillary" obok pomnika, przy bulwarze :)

      Usuń
  20. Kocham Kosowo i staram się bywać tam jak najczęściej - a najbardziej upodobałam sobie Prisztinę właśnie. Wiele osób, w szczególności miejscowych, od pograniczników, przez policję, moich znajomych po przypadkowe osoby pyta, czemu wracam - wg nich można raz pojechać, zobaczyć, ale jeśli ktoś wraca, to jest podejrzany: na pewno ma tam pracę, partnera albo jest szpiegiem (serio, takie przypuszczenie też słyszałam). Z uporem odpowiadam, że lubię to nic. Są piękniejsze miejsca w Kosowie, ale Prisztina jest dumna, nie szuka uznania, nie da łatwo się lubić. I może właśnie za to :) Za nawoływanie z meczetów, za dzwony z kościołów, za uśmiechy i dumę ludzi, za beton i za zieleń, za Newborn, za staruszków grających w szachy na bazarze. Ostatnio za bazarem rzucił mi się w oczy billboard Carlsberga z napisem "Prishtina. Probably the best city in the world" - tak właśnie :)
    Przy okazji - tak, w całym Kosowie jest podobny klimat, kawiarenki i lenistwo, nawet w pracy. Z jednej strony luz, z drugiej mała efektywność. Coś za coś..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę Ci, że zarzut szpiegostwa jest w sumie prawdopodobny (ze strony pograniczników). Sama Prisztina jest ciekawa i nie jest. Ale ją polubiłem i tak jak napisałem... za kilka lat chyba tam wrócę :)

      Usuń
    2. To dorzuć do listy koniecznie Prizren, Peje i Rugova :)

      Usuń
    3. Jeżeli wybiorę się ponownie to na pewno nie tylko do samej Prisztiny. Chętnie i tam pojadę :) Nie wiem czy będę mógł to pokazać na blogu., bo kto to wie czy za kilka lat będę go jeszcze prowadzić.

      Usuń
    4. Jak nie ten to inny - a ja namiętnie googluję to, co pojawia się w polskich internetach o Kosowie ;) jeśli zatem takowa relacja powstanie, to są spore szanse, że na nią trafię.. chyba że sama będę w rozjazdach :)

      Usuń
    5. Gdybyś chciała podzielić się tymi miejscami lub miejscem to z chęcią zapraszam do napisania wpisu gościnnego. Będzie mi miło gościć go na blogu :)

      Usuń
    6. Pewnie, bardzo chętnie. Nie mam bloga, piszę raczej do szuflady, więc chętnie rozwinę to co mam w jakiś ogólny wpis o Kosowie - jeśli się nada, to mnie będzie jeszcze bardziej miło :)

      Usuń
    7. Super. Zatem pisz o czym najbardziej chcesz czy to o samym Kosowie czy o jakimś miejscu. Gdybyś coś już miała napisane itp. to zapraszam do kontaktu mailowego lub wiadomość prywatna na fp bloga na facebooku :)

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak będę jechać kiedyś na Bałkany, to koniecznie chce odwiedzić Kosowo. Ten post mnie tylko jeszcze bardziej zachęcił :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Miło się czyta relacje o Kosovie widzianym oczami innych ludzi. Ja pierwszy raz byłem tam w 2011 roku i spędziłem w Pristinie 9 miesięcy. Głównie pracowałem, ale znalazł się tez czas na krótkie wyprawy po Kosovie. Z miejsc szczególnie polecanych wymienię Prizren z jego ciekawym tureckim klimatem i przepięknym widokiem na miasto z górującego nad nim fortu. W drodze na wspomniany fort przechodzi się przez zdewastowane, opuszczone serbskie osiedle. Pięknie położone na zboczu góry straszy pustymi domami, z których wyrastają kilkunastoletnie drzewa. W 2004 roku miały tam miejsce krwawe zamieszki i wypędzenia ludności serbskiej przez etnicznych Albańczyków. Z niepotwierdzonych informacji na tamten czas wynikało, że z 2000 zamieszkujących w roku 2004 etnicznych Serbów pozostało w mieście 18. Kolejne ciekawe miejsce które zdecydowanie trzeba odwiedzić to Peć (Peja. Jest tam cudownie zlokalizowany prawosławny Patriarchat z XIII wieku. Od miejscowej zakonnicy wiem, że w sezonie letnim w każdy piątek przybywa do niego wycieczka naszych rodaków prowadzona przez biuro Rainbows Tour. (Zdaje się że jest to objazdówka po Albanii, Czarnogórze i Kosowie - widziałem kiedyś taką ofertę za niecałe 2000 zł.) Zaraz za Pecem droga zaczyna prowadzić przez przepiękny Kanion nazwany od pierwszego prezydenta tego kraju kanionem Rugova. Warto dojechać do samego końca drogi i zjeść przepyszny bałkański obiad w restauracji z przepięknym widokiem na kanion. Inne miasta takie jak Ferizaj (serb. Urosevac)czy Gjilan (Gnjilane), Gjakova (serb. Djakovica) nic specjalnego nie oferują lecz nie żałuję poświęconego na nie czasu. Wszędzie panuje specyficzny, uroczy klimat lenistwa i spokoju. Warto skorzystać z usług niezliczonych kawiarenek, gdyż moim zdaniem w Kosovie podaje się doskonałą kawę. Uprzedzam, że woda podawana do kawy pochodzi najczęściej z kranu ;-)
    Jeżeli ktoś interesuje się wyrobami ze złota to największy wybór i najkorzystniejsze ceny znajdzie w Gjilan.
    O Pristinie nie mam potrzeby tu pisać bo sporo tego już było i w zasadzie wszystko się zgadza. Może tylko dodam, że będąc w Pristinie grzechem jest nie odwiedzić oddalonej o kilka kilometrów na południe Serbskiej enklawy o nazwie Gracanica. Jest to niewielka miejscowość zamieszkana przez etnicznych Serbów i taka też panuje tam atmosfera - słowiańska. Koniecznie należy odwiedzić znajdujący się tam prawosławny klasztor z XIV wieku. Jeżeli ktoś będzie tęsknił za bardziej swojską kuchnią, oferująca także wieprzowinkę może tam spełnić swoje kulinarne marzenia odwiedzając genialną restaurację o nazwie "Etno Kuca". To co oferują jej kucharze zapada na zawsze w pamięci i stawia ją na czele listy restauracji godnych polecenia. Poza jedzeniem serwują tam także Serbskie tradycyjne "napoje", które nie mają sobie równych.
    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  24. Moja kolejna wyprawa do tego młodego kraju miała miejsce w 2014 roku. Przyznam, że po około 2 latach nieobecności tam kilka zmian wprawiło mnie w osłupienie. Jeszcze nie widziałem, żeby gdzieś tak szybko powstała autostrada. Widać bardzo, że kraj ten stawia na szybki rozwój. Jednak martwić może to, że jest on oparty głównie na funduszach z zagranicy.
    Tym razem mój pobyt także trwał 9 miesięcy, lecz żyłem znacznie "bliżej" naszych słowiańskich krewnych. Kosowska Mitrowica jest największym miastem na północy Kosowa. Podzielone jest rzeką Ibar na część etnicznie Albańską i Serbską. Łączy je kilka mostów, z których najbardziej znany pełni obecnie funkcję kładki dla pieszych, a na części jezdni zbudowany jest "Park Pokoju", czyli trawnik otoczony kilkunastoma tujami w betonowych donicach. Jest też ławka, na której można posiedzieć i przyglądać się jak stykają się ze sobą dwie kultury. Jeśli chodzi o mieszkających tam ludzi to raczej trudno podejrzewać ich o wzajemną miłość. Od czasu do czasu zdarzają się tam mniejsze i większe incydenty pomiędzy nimi, jednak nie spotkałem się nigdy z wrogim nastawieniem wobec obcokrajowców. Mówiąc szczerze nawet w nocy czułem się tam dużo bezpieczniej niż o tej porze w moim rodzinnym polskim mieście. Tereny na północ od rzeki Ibar zamieszkują głównie Serbowie. Są oni bardzo gościnni i wyjątkowo dobrze nastawieni do Polaków. Podobnie jak we wcześniej wspomnianej Gracanicy, czy górskiej enklawie Strpce można tu popróbować doskonałej Serbskiej kuchni. W Strpcach można nawet zimą pojeździć na nartach. Ośrodek pamięta jeszcze czasy Jugosławi i wymaga inwestycji, ale widoki i atmosfera są niepowtarzalne.
    Cóż, ja uwielbiam Bałkany, a ten region pokochałem w sposób szczególny. Chcę tam wracać i mam nadzieję, że będzie to możliwe już wkrótce ponieważ wybieram się z nartami do przepięknego Serbskiego ośrodka w Kopaoniku, a to już tylko jakaś godzina jazdy do Kosowskiej Mitrowicy.
    Pozdrawiam wszystkich ciekawych świata
    Serboljub Poljakovic

    OdpowiedzUsuń
  25. 1. Nawet z milionem pieczątek z Kosowa spokojnie wjedziesz i wyjedziesz z Serbii. Nie wjedziesz na Serbii jedynie z Kosowa, jeśli wjechałeś od strony Albanii czy Macedonii. Mieszkałam w Kosowie 2 lata, więc jakieś doświadczenie mam.
    2. Nie zawsze wbijają pieczątkę na granicy kosowskiej
    3. Jest bezpiecznie w Kosowie wszędzie
    4. Flagi na Newbornie to rok 2013,w ubiegłym roku napisy były białe i każdy mógł je malować. Dlatego były pomazane a flag już dawno tam nie było.
    5. Ten budynek, co go podpisałeś że jest eulexa to nie do końca tak. HQ misji jest w zupełnie innym miejscu i nie sądze abyś tam dojechał. Ten budynek na zdjęciu to siedziba policji eulexa.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny i komentarz, zapraszamy do obserwowania. Jeżeli komentujesz jako "Anonimowy" podpisz się proszę, żebym wiedział jak mam do Ciebie się zwracać. Jednocześnie informujemy, że odwiedzamy komentujących. Nie ma potrzeby zostawiania adresu strony.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly