sobota, 31 grudnia 2016

Lotnicze różności - wkurzające zachowania w samolocie

Nadeszła pora na ostatni wpis w tym roku. Tym razem jednak, zapraszam w podniebną podróż. A to oznacza, że post zasili cykl "Lotniczo". Dla przypomnienia - w poprzednim lotniczym artykule mogliście podziwiać "Świat z okien samolotu".

W tym wpisie podzielę się z Wami sytuacjami, zachowaniami w samolocie, które mnie zwyczajnie wkurzają. Stwierdziłem, że jak mam narzekać to  jeszcze w starym roku, a nie na początku nowego :) Sytuacje czy zachowania, o których za chwilę przeczytacie, a część z nich będziecie mogli nawet zobaczyć, nie są żadnym rankingiem. To mój subiektywny wybór, z którym nie każdy musi się zgadzać. 

Zaczniemy jeszcze na ziemi. 

1. Wejście do samolotu niewłaściwym wejściem. Nr miejsca znajdujący się na karcie pokładowej wskazuje również to przez które wejście - przednie czy tylne należy wejść do samolotu (ma to zastosowanie, gdy samolot stoi na oddalonym od terminala miejscu postojowym, a wejście odbywa się przez min. dwoje drzwi) . Oprócz tego na kartach pokładowych (w zależności od linii) dodatkowo znajduje się informacja, do którego wejścia powinniśmy się kierować. Ale nie. Niektórzy wiedzą przecież lepiej i w jakimś amoku, popłochu szturmują niewłaściwie wejście, blokując następnie połowę samolotu przedzierając się z tyłu na przód lub odwrotnie w poszukiwaniu swojego miejsca. O sprawnym boardingu, a również często i rozkładowym odlocie można zapomnieć. 


2. Nie zwracanie uwagi na personel pokładowy w czasie instrukcji bezpieczeństwa oraz prezentacji wyposażenia awaryjnego samolotu. Bo po co ?! Leciałem tyle razy, znam na pamięć, nigdy nic się nie stało to i teraz też się nie stanie. Pewnie takie lub podobne wytłumaczenia można słyszeć. Ja bym powiedział - nigdy nie mów nigdy.  Przecież sporo ludzi nie lubi latać, odczuwa znaczny dyskomfort z tym związany. Nie rozumiem dlaczego niektórzy pasażerowie nie zapewniają sobie minimum bezpieczeństwa, Minimum, które jesteśmy w stanie sobie sami zapewnić - my - pasażerowie, nie załoga i nie cały sztab ludzi pracujących w lotnictwie czy też w organizacji danego lotu. Jak ? Stosując się do próśb i zaleceń załogi - zwracać uwagę na załogę w trakcie instrukcji bezpieczeństwa, nie używać słuchawek i urządzeń elektronicznych kiedy prosi o to załoga, przełączać urządzenia w tryb samolotowy, nie zasłaniać okien w odpowiednich momentach, dobrze ulokować bagaż. Można by jeszcze dalej wymieniać, bo jest tego trochę. Przede wszystkim należy słuchać załogi, przecież o zasadach bezpieczeństwa wie najlepiej. 


3. Gdy krótko po starcie sygnalizacja zapiąć pasy zostaje wyłączona... . Nagle znaczna część osób akurat dokładnie w tym momencie potrzebuje czegoś ze schowków bagażowych, oprócz tego zaczynają się spacery... spacery po pokładzie do końca nawet nie wiadomo dokąd, ot tak sobie. Nawet to mnie nie wkurza, ale na swój sposób bawi. Czy naprawdę niedługo po starcie natychmiast potrzebujemy zawartości bagażu podręcznego ? Odpowiadam sam sobie. Czasem tak. Z moich obserwacji wynika jednak, że niektórzy ludzie sięgają do schowków kompletnie po nic, nie wiedzą po co, nic z nich nie wyciągają. Może to syndrom ? Przede mną i za mną też to ja też... .



4. Zdejmowanie butów. W tym przypadku to akurat miło, że pasażer nie położył się na fotelach w butach. Mimo wszystko nie lubię takiego zachowania, nie akceptuję go. Sam również nie zdejmuję butów bez różnicy czy to samolot czy pociąg. Jestem jeszcze w stanie JAKOŚ zrozumieć, że podczas lotu 6h czy 8h i więcej może ktoś naprawdę tego potrzebuje, no ale nie wtedy, gdy lot trwa 2h... no błagam. (ale z drugiej strony czy na tak długie rejsy nie powinno się zakładać lekkich, po prostu odpowiednich butów?). Poza tym w szczególności na dłuższych trasach, trzeba zdać sobie z tego sprawę, że nogi puchną i założenie butów może być naprawdę bardzo trudne, a wręcz niewykonalne. Przynajmniej jeden pasażer, który leciał ze mną w samolocie do Kanady boleśnie się o tym przekonał. 


5. Spożywanie alkoholu w nadmiernych ilościach i tego niezakupionego na pokładzie. Alkohol na pokładzie... temat rzeka. I te niemalże dziecinne zagrywki niektórych pasażerów, którzy pociągają wino, a czasem i coś mocniejszego z butelki zakupionej na lotnisku, a następnie ją nieudolnie chowają - kitrają, bo idzie członek załogi i żeby tylko nie zobaczył. Żałosny obrazek spotykany nie tak rzadko. Czy naprawdę nie wygodniej, ale i kulturalniej jest zamówić coś do picia na pokładzie, jeżeli mamy ochotę na alkohol ? Ktoś powie, że za drogo. No to nie kupuj, nie pij, ale też nie łam zasad bezpieczeństwa. Znowu powracamy do słowa klucz - bezpieczeństwo. Oczywiście sprzedaż na pokładzie to biznes i nikt temu chyba nie zaprzeczy, ale załoga sprzedając alkohol mniej więcej orientuje się komu, co i w jakich ilościach sprzedała. Będzie też wiedziała kiedy pasażerowi zasugerować np. sok zamiast alkoholu.  Incydenty, które zdarzają się w powietrzu są w dużej mierze powodowane przez alkohol. Przez ten wypity przed odlotem jak i ten niezakupiony na pokładzie, a spożywany już w samolocie. 


6. Gdy samolot już wylądował i kołuje na stanowisko postojowe, a załoga przekazuje informacje w tym te, że należy pozostać na swoim miejscu do całkowitego zatrzymania się samolotu i wyłączenia sygnalizacji zapiąć pasy. Jak widać i te słowa nie przemawiają. Sygnalizacja zapięcia pasów jest włączona, samolot jeszcze się nie zatrzymał, cały czas kołuje, a niektórzy chcieliby już opuszczać samolot, gdyby była możliwość otwarcia okien to już chyba w ogóle... . Po raz kolejny pokazuje to tylko, że niektórzy bezpieczeństwo mają gdzieś i nic ich nie obchodzi. Gdyby jednak stało się tak, że samolot ostro by zahamował, a potrafi... oj tak, to ciekawe do kogo ci ludzie mieliby pretensje, że znaleźli się kilka rzędów dalej i coś im się stało i ich boli. Żałosne. 



To ponarzekałem na koniec roku Chciałoby się powiedzieć w końcu. Ale lepiej na koniec 2016 niż na początek 2017 :) A tak na poważnie. Powyżej przedstawiłem tylko kilka sytuacji, zachowań, które mnie wkurzają, irytują. Z pewnością można by wymienić tego więcej. I wcale z tego się nie cieszę. Niestety. 

Można by dopisać jeszcze:

- odpinanie pasów tuż po zetknięciu się kół samolotu z ziemią, (jakby już nic nie mogło się stać)
- upychanie na chama bagażu do schowków, w których nie ma miejsca (jakby nie można spróbować do następnych)
- idiotyczne, kretyńskie żarty na temat katastrofy,  bomby w samolocie czy zamachu (serio... to takie zabawne ?), wiele przykładów i choćby dzisiejszy pokazuje, że nie jest to zabawne i wypowiadanie takich słów rodzi poważne konsekwencje 

i wiele wiele więcej... .

Czy Was również irytują niektóre sytuacje w samolocie, któraś z nich została  nie została wymieniona ? A które sytuacje denerwują Ciebie ? Napiszcie to w komentarzu, a ja sukcesywnie będę te zachowania, sytuacje dopisywał do wpisu. Może ktoś ze mną się nie zgadza w pewnych kwestiach i ma odmienne zdanie. Chętnie je poznam :) 

A co Was wkurza ? 

Sabinę z bloga mojewywody.pl - chowanie kurtek i szalików do schowków bagażowych, co często powoduje brak miejsca na bagaż podręczny.

Magdę i Mateusza z bloga Nieznane miejsca - gdy tuż po możliwości odpięcia pasów, część pasażerów nagle zaczyna szukać czegoś w schowkach bagażowych.

Olę z bloga daleka droga - upychanie bagaży podręcznych nie nad swoimi siedzeniami, co w efekcie skutkuje brakiem miejsca dla naszych bagaży oraz gigantyczne bagaże podręczne.

MathsFlights, Agnieszkę F. z bloga viva el mundo !- niestosowanie się do poleceń załogi oraz przedwczesne odpinanie pasów.  

U Ewy z bloga dalekoniedaleko.pl uśmiech na twarzy powoduje zbyt wczesne ustawianie się pasażerów w kolejce do wejścia, gdy bramka jest jeszcze zamknięta, a denerwuje nadużywanie alkoholu - nie tylko w samolocie. 


24 komentarze :

  1. Nigdy nie leciałem samolotem jednak wkurzają mnie niektóre zachowanie w pkp czy komunikacji miejskiej ale o tym napiszę chyba posta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wówczas też zajrzę :)

      Usuń
    2. Zawsze i wszędzie denerwujące jest jak ludzie nie stosują się do poleceń.
      Ciekawych podróży w 2017 roku!

      Usuń
  2. Ja latam bardzo rzadko, bo się zwyczajnie boję, ale mam podobne spostrzeżenia do Ciebie. Mnie chyba najbardziej irytuje mnie spozywanie alkoholu. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  3. o nie wiedziałam/nie zauważyłam nigdy że na karcie pokładowej jest info którym wejściem wchodzić :) człowiek uczy się całe życie.
    tak ludzie dziwnie się zachowują w różnych miejscach niestety ...
    fajny wpis <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznaję, że nigdy nie zauważyłam informacji na karcie pokładowej, którym wejściem trzeba wchodzić. Niedawno za to leciałam Finnairem i tam był podział na grupy, najpierw na pokład wpuszczano pierwszą, potem drugą, trzecia i czwartą. Jak w czasie wchodzenia pierwszej podszedł ktoś z czwartej to go odsyłali konsekwentnie. I tu przy okazji, może nie denerwuje, a wywołuje uśmieszek, jak pasażerowie ustawiają się w kolejkę do wejścia na pokład kiedy jeszcze bramka jest zamknięta. Po co? Ale okolicznością łagodzącą jest dla mnie fakt, że niektórzy podróżują z dużym bagażem podręcznym i ci, co wchodzą na końcu czasem nie mają gdzie wsadzić swoich rzeczy. Inna sprawa - wszyscy uparcie wpychają bagaż na górę. Ja chętniej wrzucam plecak czy torebkę pod siedzenie przede mną, mam do nich wtedy o wiele łatwiejszy dostęp.

    Co do instrukcji bezpieczeństwa - nie zwracam na nie uwagi. Wchodząc rozglądam się za najbliższym wyjściem awaryjnym, ale już naprawdę nie muszę słuchać setny raz jak zapiąć pasy albo założyć maskę tlenową. Chociaż na początku wsłuchiwałam się we wszystko pilnie ;)

    Na punkt trzeci w ogóle nie zwracam uwagi, o ile nie siedzę przy przejściu, a ten obok mnie w głębi nie chce wstawać co pięć minut. Dlatego najchętniej siadam przy oknie bo sama bardzo rzadko wstaję (choć przy dłuższych lotach jednak się powinno) i nawet często pasów w ogóle nie odpinam.

    Bezczelnie zdejmuję buty przy dłuższych lotach. Zabieram specjalnie świeże skarpetki, by nie powodować dyskomfortu u współpasażerów, ale z wygody nie mam ochoty siedzieć całą podróż w zawiązanych butach. Z włożeniem ich z powrotem nigdy nie miałam problemu bo zawsze są to buty sportowe, które można poluzować.

    Nadużywanie alkoholu mnie wkurza wszędzie, nie tylko w samolocie. Uważam, że głupotą jest upijanie się na pokładzie. Niech się coś stanie i taka pijana osoba niestety może stwarzać dodatkowe zagrożenie.

    I to wychodzenie z samolotu, jeśli nie mam krótkiej przesiadki to z reguły czekam w fotelu aż otworzą drzwi, bo uważam, że podobnie jak przy wsiadaniu nie ma sensu stać w kolejce.

    No to też ponarzekałam :) Wszystkiego dobrego w 2017!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sobie ponarzekaliśmy ! :) Fajnie, że myślisz też o współpasażerach ! Dzięki Ewa, Tobie również wszystkiego dobrego i interesujących podróży w 2017 :)

      Usuń
  5. W sumie to mogę się podpisać pod wszystkimi punktami, które wymieniłeś. Mnie również bawi, jak zaraz po starcie, gdy można odpiąć pasy, na 1-2-godzinnym locie nagle wszyscy muszą do toalety!

    Z wyżej wymienionych punktów jednak najbardziej irytuje mnie nie stosowanie się do poleceń załogi, nie zwracanie uwagi na personel pokładowy. Ja mam ogromny szacunek do pracy załóg, może dlatego że sam zawsze chciałem latać i dlatego nie mogę znieść tego typu zachowań. Samolot jeszcze kołuje, pół samolotu już ma pasy odpięte, a Pani Grażyna już sięga po swoją kurtkę, bo przecież nie zdąży wysiąść... Serio tak trudno chwilę poczekać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również podchodzę z szacunkiem do pracy załóg. Jak wiemy niestety nie tak łatwo jest poczekać, przecież większość chce od razu opuścić samolot, natychmiast :)

      Usuń
  6. Podpisuję się rękami pod tym co napisałeś, pod każdym punktem!
    Latam rzadko, ale jak już to jestem raczej z tych bojących, więc podróż samolotem traktuję poważnie. I stosuję się do wszystkiego. Niestety wielu ludzi nie zachowuje się odpowiedzialnie w samolocie. Z resztą w wielu srodkach komunikacji również... :(
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że zbyt dużo nie latasz :) Dziękuję Agnieszko, Szczęśliwego Nowego Roku ! :)

      Usuń
  7. A mnie irytują te gigantyczne bagaże podręczne i upychanie ich po schowkach nad cudzymi siedzeniami tak, ze jak wchodzisz chwile później to już nie masz gdzie swojego upchnąć chyba ze na drugim końcu samolotu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. To również można zaobserwować. Jest to jak najbardziej jedna z rzeczy, która może irytować.

      Usuń
  8. Mnie tez denerwuje jak mozna odpiac pasy i wszyscy nagle szukaja czegos w schowku bagazowym ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. wszystko trafne, ale punkt 1 najbardziej wkurza xD ostatnio leciałam właśnie z jakimiś wieśniakami, którzy nie potrafią przeczytać na bilecie, którym wejściem należy wbić do samolotu. ja byłam w rzędzie bodajże 19, więc weszłam tylnymi drzwiami. potem próbowałam się minąć właśnie z nieogarniętą rodzinką, którzy do rzędu 25 zmierzali od strony przodu samolotu. gdy w końcu wkurzyli odpowiednią ilość osób i dotarli do miejsca przeznaczenia kobieta powiedziała "oo, Grzesiek, pacz, tu można było tyłem wsiąść!!" -__- tak, oczywiście, że na bilecie mieli informację... tracę wiarę :p
    ja mogę jeszcze dodać ludzi, którzy przestrzeń nad głowami zajmują kurtkami i szalikami, a ja potem nie mam gdzie plecaka schować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nas najbardziej wkurza pkt 6. Już odpięte pasy, już włączony telefon... a co!
    Rozumiemy natomiast trochę pkt 3, różne są sytuacje. I tak chyba się to już zmieniło, że zaraz po zgaszeniu lampek połowa samolotu (zazwyczaj PL-GB lub odwrotnie) wyjmowała kanapki na drogę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kanapki ? O tym nie pomyślałem, ale chyba też właśnie dlatego, że sporo się zmieniło w tej kwestii :)

      Usuń
  11. Ja tam jestem typem, który lubi sciągać buty :) ale robię to zawsze tylko wtedy, kiedy nikt tego nie widzi ;) i staram się, żeby to nie było jakoś szczególnie obrzydliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uuu, z postu wynoszę, że jestem chamem i prostakiem :) Chowam szaliki i kurtkę do szafki nad sobą, bo, niestety, nie ma miejsca, żeby je gdziekolwiek indziej położyć. Mam je kłaść na ziemi? Siedzieć w płaszczu całą trasę i umrzeć z gorąca? Nie rozumiem :) A co do upychania ogromnych bagaży w schowkach, to zazwyczaj ja jestem tą ofiarą, dla której nie ma miejsca, bo zawsze staram się wchodzić do samolotu na samym końcu. Ale i tak nie widzę w tym problemu, bo przeważnie bagaż kładę pod siedzeniem przede mną i nie mam z tym żadnego problemu. Buty też często zdejmuję i jeszcze nigdy nie miałam przez to problemu. Jeżdżę prawie zawsze ze znajomymi i rodziną i jeszcze nigdy nikt nie zwrócił mi na to uwagi. A co do wstawania i otwierania schowków, to wbrew pozorom można tam mieć miliony rzeczy, których zwyczajnie się zapomniało wyjąć przed wejściem, albo nie miało się na to czasu. Sorry, jak mam coś zrobić na komputerze, to nie będę czekać, tylko od razu wyjmę laptopa ze schowka, jeżeli już nieopatrznie go tam włożyłam. To samo z innymi rzeczami - książkami, poduszkami, grami dla dzieci itd. A nawet do toalety nie raz poszłam zaraz po zgaszeniu światełek - bo np. miałam bardzo krótki czas na przesiadkę, do samolotu prawie wbiegłam i nie, nie miałam czasu jeszcze na wizytę w toalecie. I co mam wtedy robić? Czekać trzy godziny lotu, żeby inni czuli się komfortowo? Ale pod kilkoma innymi punktami podpisuję się rękami i nogami :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej to mnie chyba drazni wchodzenie do samolotu. Idzie sobie ktos taki przed toba, znajduje miejsce i ... najpierw sie gapi nie wiadomo na co, potem powoli szuka miejsca na torbe podrozna, dalej sie gapi, wpada na to, ze moze cos by mu sie przydalo z tej torby, wiec powoli ja rozpakowuje i przyglada sie jej zawartosci, po bardzo dlugim czasie znajduje potzrbne rzeczy i jeszcze tylko umosci sie na siedzeniu, bron Boze dajac przejscie stojacym za nim...Brr.

    Tego rwetesu tuz po zgaszeniu swiatel o zapieciu pasow tez nie rozumiem... Jakies licho wstepuje w 80% procent pasazerow:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie denerwuje, bardzo, jak pasażer siedzący przede mną ,rozłoży sobie fotel do pozycji leżącej a dodatkowo pasażer ,dorosły czy dziecko siedzący za mną kopią w moje oparcie.Brr, gryzłabym wtedy na żywca a tak niestety, zdarza się często.Pozostałe punkty nie ruszają mnie.Siedzę grzecznie, nie piję a więc na siusiu nie biegam ;) , wyłączam telefon i w ogóle do rany przyłóż .Wynika to prawdopodobnie ze strachu.Panicznie boję się lotu, mimo że kilkadziesiąt ich zaliczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, wszystkie wymienione przez Ciebie sytuacje są wkurzające... Wczoraj jedna dziewczyna zawaliła swoimi rzeczami cały pas luku bagażowego, bo jeszcze przecież zakupy w duty free i jakieś toboły. ;) Co do wkładania tam odzieży wierzchniej - chciałam swoją zostawić na siedzieniu, ale załoga zawsze bierze ją i wkłada tam na górę, więc czasem się nie da tego uniknąć. :)
    No i wczesne wstawanie z miejsc przy lądowaniu... GRR. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny i komentarz, zapraszamy do obserwowania. Jeżeli komentujesz jako "Anonimowy" podpisz się proszę, żebym wiedział jak mam do Ciebie się zwracać. Jednocześnie informujemy, że odwiedzamy komentujących. Nie ma potrzeby zostawiania adresu strony.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly