wtorek, 27 maja 2014

Nad morzem - Hel

Tak jak zapowiadaliśmy w ostatnim poście, dziś będzie o samym Helu. Hel kojarzył mi się zawsze z dwoma rzeczami. Po pierwsze z fokami, po drugie z końcem/początkiem Polski. Po przyjeździe stwierdziłem, że moje skojarzenia były bardzo trafne.

Jak wiecie z poprzedniego wpisu na miejscu mieliśmy 4 godziny do zagospodarowania. Już teraz mogę napisać, że całkowicie nam to wystarczyło, aby zobaczyć najbardziej charakterystyczne punkty miasteczka.

Po zejściu na ląd, skierowaliśmy się do fokarium, które jest bardzo blisko portu. Z samym fokarium wiązałem sporo nadziei odnośnie wielkości tego miejsca, ilości fok. Po wejściu nieco się rozczarowałem, bo samo fokarium nie jest duże. Poza tym część basenów tego dnia była konserwowana w związku z tym wszystkie foki pływały w jednym. Bilet kosztuje 5 zł. Uważam, że na to co oferuje to miejsce,  cena jest odpowiednia. Małe czy duże, ale foki i tak były urocze. 










Foki cały czas były w wodzie. Żadna z nich nie była skora do wyjścia na ląd.  Każda z nich pływała bardzo szybko wykonując przy tym  ruchy ekwilibrystyczne. Jak dobrze pamiętam to karmienie fok przy publiczności odbywa się o godzinie 11 i 14. Fokarium to nie tylko same foki. To także sporo edukacji, informacji i ładnych zdjęć. Właśnie jeżeli o zdjęcie to postanowiłem zrobić zdjęcie zdjęcia - ujścia Wisły do Morza Bałtyckiego. Takie i inne naprawdę ładne i ciekawe zdjęcia można zobaczyć na ogrodzeniu w fokarium.




Prawie na każdym kroku można zobaczyć znaki zakazujące wrzucania monet do basenów z fokami, ponieważ jest to bardzo szkodliwe o czym mówił ten plakat. 


Niestety jak widać powyżej nie do wszystkich trafiają te prośby. Przyznam, że wrzucanie monet do wody (niby  na szczęście) - zwłaszcza ze zwierzakami wewnątrz to dla mnie po prostu  jakiś kretyński zwyczaj. 

Obok fokarium jest sklepik, w którym można nabyć pamiątki. Pocztówki, bluzy, koszulki, długopisy, torby ekologiczne itp. Kupując w tym miejscu dodatkowo zasilamy kasę Stacji Morskiej czyli po prostu fokarium i w ten sposób 


Po opuszczeniu fokarium udaliśmy się na krótką przerwę w postaci herbaty. Następnie zdecydowaliśmy, że pójdziemy do latarni morskiej. Mijaliśmy Muzeum Rybołówstwa a także wiele znaków informacyjnych, mapek. 






Okazało się, że w linii prostej do Gdyni jest tylko 17 km. Myślałem, że więcej. Poza tym lubię takie drogowskazy. Dowiedziałem się też, że Kaliningrad również nie jest jakoś bardzo daleko. 

Hel nie jest rozległy dlatego też do wszystkich atrakcji jest w miarę blisko. Kolejnym przystankiem była latarnia morska. Wysokość to 41 m a zasięg światła to 18 mil morskich czyli nieco ponad 33 km. Mieliśmy zamiar wejść, ale okazało się, że czas oczekiwania to godzina. W związku z tym zrezygnowaliśmy i udaliśmy się na cypel W przeciwnym razie gdybyśmy zdecydowali się na latarnię to nie byłoby czasu na cypel, ponieważ jest on trochę odległy. Dlatego postanowiliśmy zobaczyć ją tylko z zewnątrz.


Naszym ostatnim celem okazał się cypel. Użyję takiego sformułowania, że było nawet trochę magicznie. To za sprawą interesujących wydm, inaczej wyglądającej plaży i świadomości tego, że jest się na prawdziwym końcu Polski. Naprawdę byłem I raz na takiej plaży w Polsce. Czysty, jasny piasek. Wydaje mi się, że inny od tego, który jest np. w Krynicy Morskiej, Przebrnie czy Sopocie. Widoki też były po prostu super. 

Droga na cypel wiedzie najpierw przez las. Tam też jest co zobaczyć, ponieważ znajdują się tam stanowiska strzelnicze z czasów wojny. Potem już przy morzu specjalną kładką. aby chronić wydmy. A wszystko wygląda tak.






Tak jak wszędzie wejście na wydmy jest surowo zabronione i karane.  Napotkaliśmy jeszcze na swojej drodze coś takiego. Chyba komuś, coś wypadło ;) 


Mijaliśmy też dziwnie wyglądające urządzenie. Okazało się, że jest to miernik antropopresji. 







Nastał czas, aby kierować się w stronę portu, ponieważ nasz statek wkrótce miał odpływać w rejs powrotny do Gdyni. Dobrze, że właściwie bezpośrednio z cyplu jest dojście do portu. To znacznie skraca czas.

Ta kilkugodzinna wycieczka na Hel była bardzo udana. Zobaczyliśmy to co najważniejsze. Ogólnie rzecz biorąc spodobał nam się Hel. 

Zostawiamy Was z tym widokiem i zapraszamy do odwiedzania Polski. 



Byliśmy jeszcze:




Dziękuję, że nas odwiedzasz.

18 komentarzy :

  1. Pamiętam to fokarium, tylko mi foki za bardzo nie chciały sie pokazać ;)
    I pamietam też ten plakat o monetach - to już nawet nie kretyński zwyczaj, to po prostu jest kretyństwo (i mówię tu oczywiście o 'basenach' ze zwierzętami)
    Mmm, ale bym zjadła jakąś fląderkę bałtycką ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wycieczka udana, zachęciłeś mnie, żeby coś zorganizować nad nasze morze. Chętnie takie foczki obejrzę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy ten Hel... Planowałam tam podróż, ale w sumie dotarłam jedynie do Jastrzębiej Góry - też świetne widoki. Nie rozumiem dlaczego ludzie tym fokom "płacą", ale być może jakiś nurek-pracownik powinien się tam raz dziennie przepłynąć i w ten sposób sfinansować żarcie dla fok... Byłoby lepiej gdyby zwiedzający "na szczęście" kupili sobie coś w sklepie z pamiątkami. Widoki pierwsza klasa, super zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to dobry pomysł z tym nurkiem.

      Usuń
  4. Niesamowite! znam Hel raczej z lata albo jesieni, słoneczny, zatłoczony. A tu takie pustki .
    Wrażenie zrobiły na mnie te monety i powiem, nie rozumiem po co wrzucać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tutaj Hel z przed 2 tygodni wygląda tak. Też nie rozumiem po co ludzie to robią.

      Usuń
  5. jakie fajne zdjęcia :) Hel ma swój urok ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Foczusie sa cudnymi zwierzątkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale trzeba mieć się na baczności, bo mogą ugryźć ;)

      Usuń
  7. Pamiętam jak stałą z rodziną w długiej kolejce na latarnię, ale w końcu po naszych kalkulacjach okazało się, że i tak nie zdołamy tam wejść tego dnia i zrezygnowaliśmy. W zamian poszliśmy na lody :D I jak dotąd, nie udało mi się jeszcze wejść na helską latarnię.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. byliście na początku Polski - a na końcu?

    OdpowiedzUsuń
  9. Na zdjęciach wygląda całkiem przyjemnie, ale moja koleżanka, która mieszkała tam przez kilka lat strasznie narzekała, również na drożyznę. Cóż, tak to już jest, że jeśli się mieszka na stałe w pięknym - zdaniem wszystkich - miejscu, to zazwyczaj nie widzi się tego uroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak Twoja koleżanka może i ma rację. Bo w końcu bardzo charakterystyczne jest to, że tego typu miasta - kurortowe są drogie. Słyszałem kiedyś, że ceny - NAD MORZEM SĄ SŁONA , A W GÓRACH WYSOKIE. Chyba to i prawda.

      Usuń
  10. Super miejsca :) Dobrze mi znane i bliskie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam tylko raz na Helu i od tej pory jestem zachwycona tym miejscem. Mam nadzieję, że jeszcze odwiedzę. Foki wymiatają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłem I raz, ale pewnie kiedyś tam wrócę.

      Usuń
  12. Obecnie na Helu czas się zatrzymał, ale latem jest tyle turystów, że w tej małej rybackiej miejscowości jest naprawdę ciasno. Super warunki na windsurfing.
    Foki są na Twoich zdjęciach milusińskie. Wodne psiaki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny i komentarz, zapraszamy do obserwowania. Jeżeli komentujesz jako "Anonimowy" podpisz się proszę, żebym wiedział jak mam do Ciebie się zwracać. Jednocześnie informujemy, że odwiedzamy komentujących. Nie ma potrzeby zostawiania adresu strony.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly