Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EXKi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EXKi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lutego 2015

Jesienna Bruksela choć zimową porą

Na przestrzeni kilku ostatnich wpisów pokazywaliśmy Wam różne miejsca w stolicy Belgii. Byliśmy na jarmarku świątecznym, w Parlamencie Europejskim oraz w centrum miasta tuż po przylocie - głównie na Rynku i Placu Luksemburskim. Dziś pora na inne, równie interesujące miejsca w Brukseli, które odwiedziliśmy w trakcie naszego pobytu. Zaczynamy.


Czy przypomina Wam ta budowla atom? Jeśli tak, to skojarzenie jest zdecydowanie trafne. Jest to cząstka żelaza, powiększona ponad 150 miliardów razy ! Ten obiekt ma nawet swoją nazwę - Atomium. Zostało wybudowane z okazji EXPO w 1958 roku. Tak więc trochę lat już ma, wysokość w sumie też imponująca - nieco ponad 100 metrów.


Do Atomium można wejść za opłatą bodaj... 9 EUR ? Chyba tak. Wiąże się to z zakupem biletu w kasie, odstaniem w kolejce, a potem wejście/wjazd na górę. Poniższe zdjęcie pochodzi z tego samego dnia, zostało zrobione może 5-10 minut po poprzednich. Ten dzień w Brukseli zaczął się pochmurnie, ale z minuty na minutę, co widać - pogoda się stanowczo poprawiała.


Atomium jest stosunkowo odległe, znajduje się w dzielnicy Laeken. Dostaliśmy się tam metrem. Jazda trochę zajęła. Nie ma większego problemu w zorientowaniu się gdzie trzeba wysiąść, ponieważ część linii i stacji metra jest na powierzchni ziemi. Tak więc zauważyliśmy, że to już. W pobliżu znajduje się także centrum wystawiennicze EXPO. Tego dnia odbywały się wystawy psów.


Nieopodal atomów, a właściwie tuż obok jest park. Stwierdziliśmy, że zamiast od razu wracać do miasta, to warto się przejść. Była to dobra decyzja, bo w parku było naprawdę przyjemnie.


Był przecież grudzień, a tam jesień w pełni. Ten dzień był  w miarę ciepły.




Sporo ludzi wybrało się na spacer. Inni biegali, ćwiczyli. Na zdjęciach może tego nie widać, ale życie w parku tętniło. Nad parkiem też - niedaleko jest lotnisko. W związku z tym co chwila było słychać i widać samoloty. Daje to trochę do myślenia, że Atomium jest właściwie na początku miasta, a na pewno nie w centrum. Powoli wychodząc z parku, natknęliśmy się jeszcze na namioty cyrkowe. Od razu przypomniało mi się  dzieciństwo, ponieważ   lubiłem chodzić do cyrku ze swoim dziadkiem.


Jadąc do "dzielnicy EXPO", naszą uwagę zwróciła budowla zdecydowanie dużych rozmiarów, a może i wielkich. Wracając spod Atomium, zajechaliśmy i tam.


Spora, prawda ? Jest to Narodowa Bazylika, która jest piątym pod względem wielkości kościołem na świecie. Zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz jest duża. Zanim jednak do niej się dotrze, trzeba pokonać w sumie nie mały kawałek od stacji metra.


Powyższe zdjęcie zostało wykonane od czoła Bazyliki.  Przyznam, że wnętrze nie zrobiło na mnie nie wiadomo jakiego wrażenia. Po prostu jest bardzo duże, rozległe. 



Istnieje możliwość podziwiania panoramy miasta z punktu widokowego, ale ten "punkt" sobie darowaliśmy. Podobnie jak przy atomach i tu znajdował się taki mały park.




Cóż, wydaje się, że dość sprytnie przemieszczaliśmy się z miejsca na miejsce, jednak tak naprawdę zbliżało się już do późnego popołudnia. Dlatego skierowaliśmy się już w kierunku Grand Place czyli Rynku. Pomimo tego, że bywaliśmy tam codziennie, to codziennie odkrywało się kolejne miejsca, uliczki. To widok na wieżę ratuszową, za nią Bazylika.




Zanim przejdziemy do kolejnego dnia, to wspomnę o tym co i gdzie jadaliśmy. Dwa, a może trzy śniadania i jeden obiad jedliśmy w sieciówce ze zdrową żywnością. W EXKi było naprawdę smacznie i w sumie niezbyt drogo. Kupując na wynos płaciło się mniej za każdy produkt. Jeżeli jednak decydowaliśmy się na pozostanie w lokalu, to do konkretnych produktów jest doliczane po 0,08-0,15 eurocentów.


EXKi można spotkać w samym centrum niedaleko Grand Place. Drugie, które odwiedzaliśmy jest przy Placu Luksemburskim a trzecie, które widzieliśmy znajduje się przy stacji metra Schuman.
Będąc w Belgii czy to Brukseli z pewnością warto spróbować miejscowych przysmaków. Są nimi na pewno gofry (zwykłe nawet po 1 EUR), frytki (ok. 3-4 EUR) a na deser pyszne truskawki w czekoladzie (te ze zdjęcia 6,50 EUR).




Bruksela to nie tylko jakieś stare monumentalne budowle czy te nowe - szklane. W wielu miejscach to kolorowa stolica.





Następne dni i właściwie jedne z ostatnich okazały się być pochmurne i chłodne. Pojechaliśmy do Parc du Cinquantenaire, położonego niedaleko wspomnianej stacji Schuman. To tam znajdują się arkady na miejscu dawnej bramy wjazdowej do miasta .


Wokół znowu sporo  Unii Europejskiej.




Niedaleko jednak było już widać park i brama.





Na bramie widać liczne rzeźby, niektóre z nich przykuwały szczególną uwagę.


Parc du Cinquantenaire nie jest duży, raczej symboliczny. Mimo tego nie brakowało tam ptaków. Zaintrygowały nas zielone papugi, które głośno skrzeczały, przybyły m.in. z Hiszpanii. Tak przynajmniej usłyszeliśmy od miejscowych. Być może pamiętacie, a jeśli nie, to przypomnę. Nasz lot powrotny został odwołany z powodu strajku, w związku z tym  pobyt musieliśmy przedłużyć o 1,5 dnia. W dniu strajku nie działała też komunikacja miejska. Dlatego zdecydowaliśmy, że miejsca oddalone od centrum, a warte zobaczenia trzeba potraktować priorytetowo. W dużej mierze tak się stało i to co chcieliśmy, to zobaczyliśmy. Z kolei w dniu strajku, czas spędzaliśmy w centrum. Oprócz oczywiście Grand Place, zobaczyliśmy Katedrę, Palais de Justice no i  jedną z najbardziej charakterystycznych atrakcji czyli Manneken Pisa. Skierujmy się jednak do Katedry.


Przypomina trochę paryską Notre Dame. W środku wygląda mniej więcej tak.





W drodze na Rynek oprócz Pałacu Królewskiego, który mijaliśmy codziennie idąc do centrum -


mija się także Palais de Justice czyli Pałac Sprawiedliwości. Palais de Justice jest  ogromny. Niestety od dłuższego czasu przechodzi gruntowny remont. Dlatego fasada nie wygląda tak ładnie z każdej strony. W związku z tym, że jest on usytuowany trochę na wzniesieniu, to "wspinaczka" trochę potrwała. 



Gdy już znaleźliśmy się przy budynku, to mogliśmy oglądać też panoramę miasta. 




W ten sposób mijało nam ostatnie kilkanaście godzin do wylotu. Prawie na koniec tego wpisu, zostawiłem   charakterystyczny punkt miasta. Mowa o Manneken Pis. Czyli sikającym chłopcu, wokół którego krąży legenda. Miał on uratować miasto od niebezpieczeństwa - gasząc płonący lont. W sposób który widać na zdjęciu. Jest to niewielka figurka. Posiada on kilkaset ubranek (tak, jest przebierany). Żałuję jednak, że nie był w nic ubrany, kiedy go widzieliśmy. W ogóle, szczerze mówiąc, to ta atrakcja jest... trochę śmieszna. Pozostawię to bez komentarza :) A to cały sprawca zamieszania. 


Pod koniec jednego z ostatnich wpisów, napomknąłem o bardzo miłym, raczej niespodziewanym spotkaniu - ostatniego dnia  w Brukseli. O co chodzi ? 

Wieczorem, w przeddzień wylotu  spotkaliśmy się z Niką z Francuskich i (innych) notatek. Miało być belgijskie piwo, stanęło jednak na wino. Ale nie zabrakło belgijskiego akcentu w postaci frytek :) Było naprawdę bardzo sympatycznie spotkać się z kimś z blogosfery - w realu, na żywo. Trochę pogadać, pośmiać się. "Blogowo" znaliśmy się od niedawna. Pamiętam, że to na blogu Niki znalazłem informację na temat jarmarku świątecznego w Brukseli i to od tamtego momentu - blogowo zaczęliśmy siebie kojarzyć. Tym bardziej było nam miło się spotkać. Za co serdecznie dziękujemy po raz kolejny, ale po raz pierwszy tu, na blogu :) Nie mogę nie wspomnieć również o tym, że Nika pomogła nam trochę zorganizować się w czasie strajku, bo informowała nas  co i jak. Dzięki temu o strajku, który miał być za kilka dni, dowiedzieliśmy się jeszcze w noc przed odlotem z Polski do BRU. Nika, dzięki !!! :)

To jeszcze po raz ostatni Grand Place w "szacie nocnej" :) Tak wiem, że może już macie dość tych zdjęć z Rynku. Ale wieczorami  było pięknie.



Z Brukseli mamy naprawdę dobre wspomnienia. Stolica Belgii jest ładna, interesująca. Choć oczywiście jak wszędzie ma pewnie też te gorsze zakamarki. Jednak Bruksela to zdecydowanie udany wypad. Na weekend i nie tylko - polecam :)

A tu baza noclegowa, może komuś się przyda :) 

O stolicy Belgii mogliście już przeczytać w następujących wpisach:






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Printfriendly